Piast Gliwice pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0. Jedyną bramkę zdobył Ruben Jurado. Spotkaniu towarzyszyło bardzo dużo sytuacji podbramkowych i wynik mógł być korzystny dla Podbeskidzia.
Pierwsze dzisiejsze starcie wydawało się bardzo interesujące. Prezentujący się w miarę dobrze Piast grał z mającym problem Podbeskidziem. Przedmeczowe opinie zapowiadały walkę o każdy metr boiska i zawziętość we wszystkich akcjach – czy to swoich, czy to przeciwnika.

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli gliwiczanie. Już w 4. minucie mogli oni wyjść na prowadzenie za sprawą Tomasza Podgórskiego, który minimalnie chybił i uderzył ponad bramką. Trzy minuty później mieliśmy kolejną ciekawą sytuację. Sławomir Cieńciała perfekcyjnie zagrał prostopadłą piłkę w kierunku Demjana, który uderzył wprost w Trelę. Po tych dwóch strzałach na tablicy widniał wynik 0:0.
W 18. minucie kibice Piasta po raz kolejny odetchnęli z ulgą. Szybką kontrę przeprowadziło Podbeskidzie, ale Robert Demjan znowu trafił w golkipera „Piastunek”. Gra skupiła się na połowie gospodarzy. Mało widoczny był Irek Jeleń, który miał być źródłem bramek „Górali”. W 34. minucie uderzał Kędziora i jego strzał wpadłby do bramki, gdyby nie świetna interwencja Króla, który uchronił swoją drużynę od utraty gola. Ta akcja rozpoczęła festiwal ataków w Gliwicach.
Szybko po strzale Kędziory odpowiedzieli zawodnicy Podbeskidzia. Sam na sam z bramkarzem znalazł się Damian Chmiel, ale Dariusz Trela po raz trzeci uratował swoją drużynę. W kolejnej sytuacji golkiper Piasta uprzedził Króla i wybił piłkę wprost od nogi Ireneusza Jelenia, który niecelnym uderzeniem zakończył całą akcję. W ostatniej świetnej sytuacji podbramkowej na głowę Izvolta dośrodkował Zbozień, ale po strzale futbolówka minęła bramkę Zajaca.
Drugą połowę od groźnego ataku zaczęli gliwiczanie. Dwukrotnie gola chciał zdobyć Ruben, ale bez żadnego powodzenia. W 60. minucie w świetnej sytuacji znalazł się Ireneusz Jeleń, który uderzył na pustą bramkę. Wszyscy widzieli już futbolówkę w siatce, lecz ofiarnie wślizgiem wybił ją Paweł Oleksy. Zawodnicy Piasta wiwatowali, jakby strzelili gola.
Dwie minuty później byliśmy świadkami niezbyt pewnej interwencji, a raczej jej braku, w wykonaniu sędziego. Faulowany w polu karnym był Matras, ale Tomasz Garbowski nie użył gwizdka. Po kilkuminutowej przerwie bez żadnych ciekawych sytuacji swoim strzałem chciał zaskoczyć golkipera Podbeskidzia Ruben Jurado.
W 81. minucie wreszcie obejrzeliśmy bramkę. W pole karne piłkę wrzucił Podgórski, a zawodnicy Podbeskidzia patrzyli się tylko, jak spada ona na głowę Rubena Jurado i wpada do siatki Zajaca. Bardzo kiepsko wygląda defensywa „Górali”. Przypatrując się z boku tek akcji, można rzecz, że takie bramki nie mają prawa wpaść.











