Kapitalne widowisko w Bełchatowie! Miejscowy PGE GKS rozgromił beniaminka z Bielska-Białej aż 6:0. To nie był zwykły mecz. Trzy gole strzelił obrońca, cztery asysty zanotował Kosowski, który bezbłędnie bił rzuty rożne.
Karty zostały rozdane już po pierwszych dziesięciu minutach. Po dwóch szybko strzelonych golach bełchatowianie dorzucili jeszcze trzeciego, czym kompletnie dobili swojego rywala. Rywala, który… próbował, szarpał, starał się. Niestety, bielszczanom nic dzisiaj nie wychodziło.

Popek show zaczęło się w siódmej minucie, wtedy to kapitan PGE GKS-u zdobył swoją pierwszą bramkę, strzelając głową po modelowo wykonanym rzucie rożnym. 120 sekund później gospodarze… powtórzyli ten sam wariant rozegrania kornera, z tym że z przeciwległego boku boiska. Autorem drugiej, bardzo podobnej bramki również był Popek. Lewy obrońca pomógł sobie przy strzale ręką, co umknęło uwadze arbitra. Warto dodać, że dwukrotnym asystentem był dobrze dysponowany Kosowski.
Podbeskidzie również dochodziło do głosu. Swoje sytuacje mieli Cieśliński (strzelił nad bramką z bliskiej odległości) oraz Kołodziej (mocne uderzenie z dystansu). Decydujący cios zadali jednak gospodarze, a konkretnie Bożok, który w sytuacji sam na sam zachował się jak profesor futbolu. Przerzucił piłkę nad bramkarzem, po czym skierował futbolówkę do pustej siatki. Wszystko z gracją, na wielkim luzie.
Jak się okazało, strzelanie nie skończyło się w pierwszej połowie. Tuż po zmianie stron bełchatowianie ruszyli do ataku. Świetne dośrodkowanie Nowaka spadło wprost na głowę Żewłakowa, który nie zwykł marnować takich sytuacji i pewnie pokonał bramkarza. Gospodarze okazali się mało gościnni, poszli za ciosem. Swojego piątego gola strzelili znów po rzucie rożnym. W rolę egzekutora tym razem wcielił się Szmatiuk.
To jednak nie koniec wielkiego strzelania po kornerach. W 71. minucie swojego trzeciego gola strzelił… Popek. Oczywiście po rzucie rożnym. To niecodzienna sytuacja, żeby obrońca zaliczał hat-tricka. Tym razem się udało. Warto dodać, że kolejne dwie asysty zaliczył Kosowski.
Podbeskidzie się starało, ale kompletnie nic z tych starań nie wychodziło. Jedną dobrą akcją wykazał się Sikora, ale to za mało, by myśleć chociażby o zmniejszeniu rozmiarów porażki…











