Na inaugurację 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0. Bramki zdobywali Prejuce Nakoulma oraz dwie Marcin Wodecki.
Do spotkania Górnik przystępował bez dwóch podstawowych graczy: Aleksandra Kwieka i Oleksandra Szeweluchina. Od początku to zabrzański zespół miał przewagę, dzięki czemu stwarzał sobie sytuacje pod bramką Podbeskidzia. Jedną z nich była bardzo dobra akcja, po której na lewym skrzydle znalazł się Michał Zieliński. Były gracz Korony Kielce zagrał w pole karne, piłkę przepuścił Arkadiusz Milik, ale Mariusz Przybylski, zamiast oddać strzał, starał się przyjąć piłkę i z akcji nic nie wyszło. Chwilę później to goście mogli wyjść na prowadzenie. Sylwester Patejuk powinien zdobyć bramkę, po tym jak znalazł się w sytuacji sam na sam z Norbertem Witkowskim, jednak próba ominięcia bramkarza zakończyła się fiaskiem i nadal w Zabrzu był bezbramkowy remis. Choć Górnik Zabrze miał bardzo dużą przewagę w posiadaniu piłki w kolejnym kwadransie pierwszej części gry, to nie zdołał przełożyć tego na sytuacje bramkowe

W 35. minucie spotkania faulowany w polu karnym przez wychowanka Podbeskidzia Bielsko-Biała, Damiana Byrtka, był Michał Zieliński. „Jedenastkę” bez większych problemów wykorzystał Prejuce Nakoulma. Do końca pierwszej połowy nic godnego uwagi się nie działo i piłkarze obu drużyn schodzili na przerwę przy stanie 1:0.
Druga część rozpoczęła się również od ataków Górnika Zabrze. Najpierw potężnie uderzał Błażej Telichowski, a chwilę po tej sytuacji golkiper gości, Mateusz Bąk, bardzo dobrze zachował się przy próbie Michała Zielińskiego. W drugiej części gry bardzo aktywny był zawodnik zabrzańskiego Górnika, Krzysztof Mączyński. Były zawodnik Wisły Kraków i ŁKS-u kilkukrotnie próbował szczęścia, uderzając na bramkę Podbeskidzia z dystansu, ale pierwszy strzał w okienko bramki znakomicie wybronił Bąk, a następny dziesięć minut później minął o kilka centymetrów prawy słupek bramki Mateusza Bąka. Na piętnaście minut przed końcem spotkania w niemalże dwustuprocentowej sytuacji znalazł się pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała, Liran Cohen. Izraelczyk otrzymał bardzo dokładną piłkę pięć metrów przed bramką Witkowskiego, ale zawodnik gości trafił wprost w bramkarza rywali.
Na dziewięć minut przed końcem Podbeskidzie było już w bardzo złej sytuacji. Bardzo dobre podanie Olkowskiego z prawej strony przepuścił Michał Zieliński, piłka trafiła do Marcina Wodeckiego, ten zwiódł jeszcze jednego rywala i lewą nogą z szesnastu metrów umieścił piłkę w bramce bezradnego w tej sytuacji Mateusza Bąka.
Cztery minuty później było już 3:0. Rezerwowy Marcin Wodecki wykorzystał przypadkowe podanie Mariusz Magiery oraz błąd środkowego obrońcy Podbeskidzia i mocnym strzałem z jedenastu metrów w prawy róg bramki umieścił piłkę w siatce. Żadna drużyna nie zdołała już zdobyć bramki i spotkanie ostatecznie zakończyło się zasłużoną wygraną Górnika Zabrze 3:0.











