Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonuje przed własną publicznością Lechię Gdańsk 3:1. „Górale” utrzymują dobrą postawę, którą pokazali w meczu z Wisłą.
Największą przeszkodą dla piłkarzy obu drużyn była pogoda. Deszcz mocno padał już przed rozpoczęciem spotkania. Zawodnicy mieli problem żeby wymienić kilka podań, piłka bowiem najczęściej zatrzymywała się na wodzie.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli goście. W 2. minucie spotkania Deleu mocno uderzył z dystansu. Pędzącą piłkę pewnie sparował Zajac. Kilkanaście minut później szansy na gola poszukali zawodnicy Podbeskidzia. Sokołowski mocno wyrzucił futbolówkę z autu. Jej adresatem był Sloboda, lecz Słowak nie zdołał przyjąć piłki. Jego błąd naprawił Błażej Telichowski. Trochę podbiegł i mocno uderzył po ziemi. Futbolówka stopniowo traciła prędkość, aż nagle zatrzymała się w okolicach „jedenastki”. Zaskoczony Bąk szybko rzucił się na nią i uprzedził Pawele. Lechia sprawiała lepsze wrażenie, jednak nie potrafiła stworzyć sobie groźnych sytuacji podbramkowych.
W 29. minucie spotkania zakotłowało się pod bramką Bąka. Dośrodkowanie w pole karne mocnym strzałem głową zamykał Telichowski. Piłka leciała w środek bramki. Tuż przed Bąkiem pojawił się Pawela i spróbował zmienić tor lotu futbolówki, lecz był naciskany przez defensorów gości i tylko ułatwił interwencję bramkarzowi Lechii.
Mimo widocznej przewagi podopiecznych Michała Probierza tuż przed końcem pierwszej połowy bramkę zdobyli piłkarze Podbeskidzia. Dośrodkowanie Deji z rzutu wolnego na gola w ładnym stylu zamienił Marek Sokołowski. Weteran polskiej piłki uderzył głową po dłuższym słupku bramki Bąka i nie dał mu żadnych szans na interwencję.
Drugie 45 minut w lepszym stylu rozpoczęli „Górale”. W 54. minucie meczu po stałym fragmencie gry bliski zdobycia gola był Górkiewicz, jednak jego strzał głową pewnie wybronił Bąk. Kolejnej szansy gospodarze nie zmarnowali. Sokołowski ładnie zagrał piłkę do Fabiana Paweli. Napastnik Podbeskidzia uderzył głową. Futbolówkę sparował Bąk, lecz wobec dobitki był bezradny.
Odpowiedź gości była błyskawiczna. Dośrodkowanie z rzutu rożnego świetnie zamknął Janicki i z najmniejszej odległości wpakował piłkę do siatki. Emocji z każdą chwilą było coraz więcej. Chwilę po rozpoczęciu gry przez Podbeskidzie znowu zakotłowało się pod bramką Bąka. Tym razem w chaosie odnalazł się Chrapek, jednak jego strzał zablokowali defensorzy Lechii.
Kilka minut później podopieczni Michała Probierza zagrozili bramce Zajaca. Kupczak ładnie przyjął piłkę w polu karnym, momentalnie huknął, lecz jego strzał poszybował wysoko nad poprzeczką. W końcówce meczu inicjatywę przejęli zawodnicy Lechii. W 90. minucie spotkania przed polem karnym z defensorami Podbeskidzia pobawił się Adam Pazio. Huknął, piłka zrobiła kozioł przed Zajacem, jednak bramkarz gospodarzy zachował czujność.











