Podbeskidzie Bielsko-Biała ograło PGE GKS Bełchatów 1:0 (0:0) w pierwszym meczu 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Jedynego gola zdobył Sebastian Ziajka.
W pierwszej połowie meczu można było odnieść wrażenie, że żadna z drużyn nie zamierza wyrządzić krzywdę drugiej. Sytuacje podbramkowe można było policzyć na palcach jednej ręki, a na boisku więcej było kontrowersji – ręka w polu karnym Podbeskidzia, zagranie na pograniczu faulu Szmatiuka w polu karnym PGE GKS-u – niż groźnych akcji.
W zasadzie jedyną dogodną okazję do strzelenia bramki stworzyli sobie goście z Bełchatowa. W 28. minucie defensorzy Podbeskidzia zaspali przy wyrzucie z autu, wskutek czego piłka dotarła do znajdującego się w polu karnym Sawali, który oddał strzał z ostrego kąta i trafił prawy słupek.

Po przerwie mecz w końcu się ożywił. W 55. minucie Sapela wypluł przed siebie strzał Ziajki, ale dobitka głową Patejuka okazała się nieskuteczna. W odpowiedzi z około 30 metrów huknął Kosowski, jednak na posterunku był Zajac, parując futbolówkę na rzut rożny.
Niespełna sześćdziesiąt sekund później gospodarze wyszli na prowadzenie. Cohen zagrał na środek pola do Ziajki, ten przebiegł kilka metrów z piłką i uderzył precyzyjnie lewą nogą tuż przy słupku, nie dając szans Sapeli.
Mimo sporej ilości czasu na odrobienie strat oraz przewagi w posiadaniu piłki bełchatowianie nie potrafili wyrównać stanu meczu. W zmianie wyniku nie pomogło nawet wprowadzenie na boisko Buzały, Nowaka i Kuświka.











