Podbeskidzie wyciągnęło lekcję z poprzedniego meczu i w spotkaniu z Widzewem zagrało solidnie w defensywie. Niestety, kosztem ataku. Podbeskidzie – Widzew 0:0.
Jest to tym samym pierwszy bezbramkowy rezultat od początku sezonu T-Mobile Ekstraklasy. Podbeskidzie zupełnie nie przypominało zespołu, który przed tygodniem kapitulował 0:6. Tak samo jak Widzew nie przypominał drużyny, która w poprzednim sezonie umiała w takich meczach przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Podbeskidzie już od pierwszej minuty ruszyło do ataku. Trzy minuty po pierwszym gwizdku w dobrej okazji znalazł się Demjan, ale jego strzał wylądował ponad poprzeczką. Spore zagrożenie mogło sprawić również uderzenie Rogalskiego z 18. minuty, gdyby nie podzieliło losu poprzedniego. Najbliżej celu był Sikora, ale piłka po jego strzale znalazła się wprost w rękawicach Mielcarza.
Druga odsłona spotkania wyglądała podobnie. Obie ekipy wyróżniły się tylko i wyłącznie… nieskutecznością. W 59. minucie w świetnej okazji po rzucie rożnym znalazł się Konieczny, lecz pomylił się dosłownie o centymetry. Bielszczanie najlepszą okazję mieli jednak w końcówce meczu. W idealnej sytuacji znalazł się Kołodziej, który wykazał się dużą przytomnością, próbując uderzenia z woleja. Niestety – jeszcze lepiej zaprezentował się Mielcarz, który instynktownie wybronił ten strzał. Atakowali również łodzianie. W 70. minucie kapitalną piłkę zmarnował Oziębała. Futbolówka trafiła wprost na jego głowę, mimo to powędrowała ponad bramką. Oziębała miał również swoją okazję w końcówce spotkania, lecz jego uderzenie z woleja okazało się zbyt niedokładne.











