Na inaugurację 10. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała ograło Cracovię Kraków 1:0 (0:0). Bramkę na wagę trzech punktów z rzutu karnego zdobył Sylwester Patejuk.
Gdy spojrzało się przed meczem na sytuację w ligowej tabeli, pojedynek w Bielsko-Białej śmiało można było określić spotkaniem o sześć punktów. Mierzyły się ze sobą bowiem dwunasta i szesnasta drużyna T-Mobile Ekstraklasy. Ze względu na marną dotychczas zdobycz punktową, obu ekipom na tym etapie rozgrywek zwycięstwo potrzebne było jak tlen, dlatego starcie „Górali” z „Pasami” zapowiadało się bardzo ciekawie.

Niestety, początek spotkania temu przeczył. Jedyne, na co było stać obie drużyny, to niecelne uderzenia z dystansu, a wszystko, co najciekawsze w tej połowie, miało miejsce w ostatnim kwadransie, gdy gra nabrała rumieńców za sprawą „Pasów”. Goście na początku spotkania dali się zdominować, ale po upływie 30. minuty gry przejęli inicjatywę i przy lepszej skuteczności van der Biezena mogli prowadzić.
W 35. minucie snajper Cracovii znalazł się w sytuacji sam na sam z Zajacem, ale świetnym wślizgiem popisał się Dancik, zażegnując w porę niebezpieczeństwo. Zaledwie 120 sekund później Holender ponownie znalazł się na czystej pozycji, jednak tym razem futbolówka po jego strzale i rykoszecie od nóg Sokołowskiego trafiła w poprzeczkę. Snajper mógł dać swojej drużynie prowadzenie chwilę przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszej odsłony meczu, ale nie zdążył z dobitką po niepewnej interwencji Zajaca po strzale z dystansu Struny.
Po przerwie ponownie zaczęli przeważać ambitnie grający „Górale”. W 55. minucie po krótko rozegranym rzucie rożnym uderzenie Patejuka z narożnika pola karnego minimalnie minęło bramkę strzeżoną przez Kaczmarka.
W 65. minucie miała miejsce natomiast najważniejsza akcja w tym meczu. Radomski nieprzepisowo przytrzymał w polu karnym Cohena, za co sędzia główny podyktował rzut karny. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Patejuk, całkowicie myląc bramkarza Cracovii.
Niemal natychmiast po utracie bramki zareagował Dariusz Pasieka, wprowadzając na boisko Niedzielana. Mimo usilnych starań krakowian, wynik meczu nie uległ jednak zmianie do końca spotkania. „Pasy” mogą mieć żal tylko do siebie, bo gdyby van der Biezen wykorzystał jedną z dobrych okazji, goście mogliby wywieźć z Bielska-Białej co najmniej jeden punkt.











