Ostatni dzień stycznia to świetny moment na pisanie podsumowań odnośnie zimowego okna transferowego. Dlatego, że paradoksalnie taki artykuł powinien być nieaktualny już w chwili oddawania go do druku, czy, jak ma to miejsce na tym wortalu, w chwili wrzucania go on-line. Po prostu najwięcej rzeczy zaczyna się dziać, kiedy okno się już zamyka.
Dlatego tez wszyscy z niecierpliwieniem wyczekujemy na zakończenie sagi transferowej z Andriejem Arszawinem w roli głównej. Podobno rozwiązanie sprawy jest coraz bliżej, podobno Rosjanin jest już jedną nogą w Arsenalu, ale nadal do najgłośniejszego transferu zimy w Premier League nie doszło. Piłkarza Zenitu mogła przebić sprawa Kaki, jednak w tym całym szaleństwie gotówkowym sam zainteresowany zachował spokój i postanowił pozostać w Milanie. Co wydaje się w miarę sensownym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę obecne wyniki City…

I tak jak już napomknąłem o klubie z Eastlands, to może od niego warto rozpocząć podsumowanie. I nie mam zamiaru tutaj pisać kto na City of Manchester Stadium MIAŁ przyjść, bo bym pewnie musiał wymienić każdego piłkarza na świecie potrafiącego prosto kopnąć futbolówkę. Wolę skoncentrować się na transferach sfinalizowanych.
Craig Bellamy? Managerowie w Premiership bardzo lubią tego Walijczyka za to, że jest… Walijczykiem, czytaj: jest waleczny, szybki, dynamiczny, a przy tym dysponuje jakimiś umiejętnościami piłkarskimi. Ale, żeby wydawać 16 milionów funtów za piłkarza, który wart jest maksymalnie 9? Da się tutaj wyczuć desperację szejków. Naprawdę mają oni zerowe doświadczenie na rynku transferowym. Tylko, że naprawdę ciężko znaleźć poparcie moich słów w faktach, bowiem wspomniany Bellamy już w debiucie zdobył bramkę dla City, które de facto swój ostatni ligowy mecz wygrało. Cóż, Premier League od zawsze rządziło się swoimi specyficznymi prawami.
A Nigel de Jong i Wayne Bridge? Obaj są naprawdę solidnymi piłkarzami, w szczególności Holender. Ale są to nazwiska, które niestety nie pasują do mocarstwowych planów „Citizens”. Jeżeli jednak obaj mają pomóc Hughesowi w utrzymaniu drużyny, to czemu nie?
Głośno w Portsmouth
Schodząc trochę bardziej na ziemię, to na pierwszy plan wysuwa się Portsmouth dla którego obecny sezon jest prawdziwym niewypałem. „Pompey” oddali do Realu Madryt Lassana Diarrę (za grube miliony euro), oraz Jermaine’a Defoe z powrotem do Tottenhamu (za grube miliony funtów). Kogo sprowadzili na ich miejsce? Solidnego Haydena Mullinsa, ciekawego Victora Pele i skłóconego z całym światem Jermaine’a Pennanta z Liverpoolu. Pomyśleć, że „angielski Gorawski” miał zasilić wcześniej szeregi „Królewskich”. Z takim składem Tony Adams będzie mógł powalczyć jedynie o utrzymanie w lidze. A pomyśleć, że Portsmouth broniło Pucharu Anglii w tym sezonie…










