Odliczamy już nie dni, nie godziny, ale minuty. Lada chwila rozpocznie się impreza, która elektryzuje całą Polskę. W piątek o godzinie 18:00 kadrowicze Franciszka Smudy rozegrają mecz otwarcia Euro 2012 z Grekami. O 21:00 dojdzie również do starcia Rosji z Czechami.
Polska – Grecja
Zapowiadając pierwszy mecz „Orłów Smudy”, nie można nie pokusić się o stwierdzenie, iż liczy się w nim tylko i wyłącznie zwycięstwo. Nie bójmy się tego powiedzieć – każdy inny wynik będzie wielkim rozczarowaniem. Mało tego, patrząc na historię, może to być również pogrzebanie szans naszej reprezentacji na wyjście z grupy, która notując wpadkę w meczu otwarcia, nie potrafi się już później pozbierać. Grecy są uważani przez większość ekspertów za najsłabszą drużynę w grupie A. Ci sami eksperci zwracają jednak uwagę na ich olbrzymie doświadczenie, które często odgrywa bardzo znaczącą rolę na imprezach takiej rangi.

W swoje umiejętności wierzą sami reprezentanci Grecji. Giorgios Karagounis, pomocnik mistrzów Europy z 2004 roku, mówił, że wszyscy w drużynie „wierzą w swoje umiejętności i nie są ciekawi tego, co o ich szansach myślą eksperci”. Zawodnik Panathinaikosu podkreślał również, że podobna sytuacja miała miejsce właśnie przed ośmioma laty, kiedy Grecy ostatecznie okazali się najlepszą drużyną na Starym Kontynencie. Wiemy więc, że nasi rywale są w pełni przygotowani do tego starcia, ale bojowe nastroje dominują także u naszych reprezentantów. – Chciałbym, aby ten mecz rozegrał się już dzisiaj, ponieważ nie mogę się tego doczekać. Myślę pozytywnie – powiedział Maciej Rybus, zapewniając, iż jest to zdanie nie tylko jego, ale wszystkich kadrowiczów.
Pora przejść do składów, w jakich wystąpią reprezentacje Polski i Grecji. Franciszek Smuda raczej nikogo nie zaskoczy. Trener kadry miał w ostatnich kilkunastu dniach swoich ulubieńców, którzy prawie na pewno otrzymają szansę występu w piątkowym meczu. W bramce bezdyskusyjnym faworytem do gry jest rzecz jasna Wojciech Szczęsny. Czwórkę obrońców utworzą Boenisch, Wasilewski, Perquis i Piszczek. Rola defensywnych pomocników przypadnie Murawskiemu i Polańskiemu. Za strzelanie bramek odpowiedzialni będą Błaszczykowski, Rybus, Obraniak i oczywiście ten, na którego liczymy najbardziej – Robert Lewandowski. Jeśli chodzi o naszych rywali, to najwięcej wątpliwości pojawia się przy zestawieniu linii defensywnej. W bramce stanie Chalkias, jednak przed nim rywalizacja jest dość duża. O miejscu w środku obrony powalczą Papadopoulos, Papastathopoulos, Kyriakos i Avraam. Na bokach obrony powinni wystąpić Torosidis i Holebas. W ustawionej w formacji 4-3-3 greckiej drużynie trójkę nominalnych pomocników utworzą Karagounis, Katsouranis i Maniatis. Ofensywny tercet, którego zadaniem będzie nękanie polskiej defensywy, stworzą Samaras, Ninis i Salpingidis.










