Podbeskidzie przyjechało do stolicy w okresie, w którym stołeczna ekipa przeżywała dołek formy. Mistrz Polski nie wygrał przecież żadnego spotkania na wiosnę, a podejmował ku temu aż pięć prób. W szóstej podopieczni Henninga Berga chcieli wrócić na zwycięską ścieżkę, celując w komplet oczek, jaki był do zdobycia zimnego niedzielnego wieczoru przy Łazienkowskiej. I tego też dokonali, co przy porażce Jagiellonii tego samego dnia w Białymstoku z Koroną daje Legii bezpieczną przewagę czterech punktów nad resztą stawki.
Co mogło niepokoić Legię? Na pewno bilans, jaki trener przyjezdnej drużyny, Leszek Ojrzyński, miał w starciach z gospodarzami spotkania. Na sześć z „Wojskowymi” były szkoleniowiec Znicza Pruszków czy Korony Kielce wygrał aż cztery. Haczyk jest taki, że wszystkie wygrane mecze miały miejsce wówczas, gdy Ojrzyński i jego ekipy pełniły rolę gospodarzy, w Warszawie ten trener nigdy nie wygrał. Inną statystyką, która nie sprzyjała przyjezdnym, była taka, że prowadzący spotkanie sędzie Paweł Gil już dwukrotnie prowadził mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała w obecnej kampanii i oba zakończyły się nie po myśli „Górali”.
Mecz rozgrywany 1 marca doczekał się także odpowiedniej ku takiej okazji oprawy meczowej. Jak wiadomo, tego dnia obchodzimy dzień pamięci Żołnierzy Wyklętych, czyli ludzi, którzy po zakończeniu drugiej wojny światowej nie uznawali naszego kraju za niepodległy i nadal zwalczali władze, tym razem komunistyczne. Często stwarzali bardzo szkodliwe dla komunistów akcje, więc ci rozkręcili machinę czarnego PR-u wokół tych żołnierzy. Pominę już fakt, że za swe czyny Żołnierze Wyklęci płacili często życiem. Ich walkę doceniono dopiero ponad siedemdziesiąt lat później, gdy Sejm w 2010 uchwalił projekt o wprowadzeniu dnia pamięci, który dziś obchodzimy. Z tej okazji kibice zasiadający przy słynnej „Żylecie” zaczęli mecz od prawdziwego show.
https://twitter.com/GUREGORI74/status/572081659912314881
Pamięć żołnierzy wyklętych uczcił także trener zespołu gości. Trener Podbeskidzia przed meczem powiedział: – Jestem patriotą i uważam, że trzeba darzyć szacunkiem tych bohaterów, którzy oddali swoje życie za wolność, której nigdy nie zobaczyli. W ramach uczczenia ich pamięci Ojrzyński przez cały mecz miał na ramieniu biało-czerwoną opaskę.
Sam mecz nie był szczególnie trudny dla Legii. Mogło się wydawać, podążając dość logicznym tokiem rozumowania, że piłkarze z Łazienkowskiej znów mogą mieć problemy, tym razem z powodu ilości spotkań rozgrywanych ostatnio. W czwartek przecież grali na własnym obiekcie wyczerpującą konfrontację z Ajaxem Amsterdam. Niełatwo po meczu z rywalem o tak uznanej marce, działającej na wyobraźnie wszystkich kibiców na świecie, zejść na ziemię i skupić się na starciu z klubem z Bielska-Białej.











