Po zajęciu piątego miejsca w sezonie 2013/2014 i sprowadzeniu w swoje szeregi Romelu Lukaku wielu pokładało w Evertonie duże nadzieje na kolejne rozgrywki, ale klub ostatecznie spisał się zdecydowanie poniżej oczekiwań: jak na potencjał tego zespołu, 11. miejsce jest zdecydowanie zbyt niską lokatą. Dodatkowo „The Toffees” nie potrafili wygrać ani jednego meczu w krajowych pucharach.
Spory wpływ na tak słabe osiągnięcie miał z pewnością fakt, że po zajęciu 5. miejsca w ubiegłym roku Everton uczestniczył w tegorocznej edycji Ligi Europy. „The Toffees” wyszli z grupy z pierwszego miejsca, przegrywając tylko jedno spotkanie (mieli już zapewniony awans z pierwszego miejsca), by później łatwo uporać się z Young Boys Berno, a następnie niespodziewanie gładko przegrać dwumecz z Dynamem Kijów. Liverpoolczycy nie mogą całej winy zrzucić na występy na europejskiej arenie, ale 10 dodatkowych gier na pewno dało się we znaki. Szczególnie zauważalne było to pod koniec rundy jesiennej, kiedy to „Klub Narodu” nie potrafił wygrać w aż ośmiu kolejkach z rzędu, tracąc punkty między innymi z Newcastle czy Hull City. Odnotowując zaledwie 12 zwycięstw, Everton zaliczył najgorszy sezon od tego z 2003/2004.
Rekordowy transfer
Jako najlepszego zawodnika roku klub z Goodison Park wybrał Phila Jagielkę. Piłkarz z polskimi korzeniami miał słaby start i zakończenie ligi, ale ogólnie rzecz biorąc, pokazał swój charakter, prezentując bardzo równy i solidny poziom. Jako kapitan był prawdziwym liderem i swoimi występami świecił przykładem, a jego bramka w derbach Liverpoolu była jednym z najważniejszych wydarzeń Evertonu tego sezonu. Jego dotychczasowa współpraca z Sylvainem Distinem została rozbita przez wynurzenie się Johna Stonesa. Wychowanek klubu z niebieskiej części Liverpoolu okazał się być bardzo szybkim i pełnym potencjału obrońcą, który bardzo dobrze czuje się z piłką przy nodze. Jego dobra gra zaowocowała nawet powołaniem do reprezentacji, a do walki o niego włączyły się duże marki, takie jak Manchester City czy Chelsea. Niestety sam potencjał nie gra i potrzebne jest też doświadczemie (szczególnie na środku obrony), a przez jego brak Anglik nie ustrzegł się indywidualnych błędów, które kosztowały jego zespół utratę kilku bramek. Dodatkowo 21-latek w październiku wypadł z gry na blisko trzy miesiące z powodu urazu kostki. Kontuzje trapiły także innych graczy. Sporą część sezonu musieli opuścić Kevin Mirallas, Bryan Oviedo, Steven Pienaar, Ross Barkley, Darren Gibson i Leon Osman.
„The School of Science” niemało zawdzięcza także Romelu Lukaku. Pomimo że były gracz Chelsea nie miał swojego najlepszego sezonu w karierze, to i tak był jedną z najjaśniejszych postaci w klubie. Sprowadzając Belga za rekordowe 28 milionów funtów, Everton dał do zrozumienia, że chce walczyć o najwyższe cele. 22-latek zdobył osiem goli w Europa League, dzięki czemu został najlepszym strzelcem tych rozgrywek, do czego dorzucił jeszcze 10 bramek i pięć asyst w lidze. W przeciwieństwie do Lukaku niewypałem okazał się być Samuel Eto’o. Kameruńczyk miał być inspiracją dla młodszych graczy, ale jak się okazało, 34-latek nie miał na nich najlepszego wpływu i po trzech miesiącach pozbyto się go, odsyłając do Sampdorii.











