Podział punktów w derbach Dolnego Śląska nie jest dobrym rezultatem zarówno dla jednej, jak i drugiej drużyny. Oba klubu nie poprawiły znacząco swojego dorobku punktowego i nadal nie są pewne utrzymania.
– Czujemy się jak drużyna, która przegrała mecz, a ja jak trener który przegrał. Pomimo, że prowadziliśmy dwukrotnie, ale po takich błędach w obronie, które podarowaliśmy Śląskowi, mogę powiedzieć wprost, że ja nie pamiętam takiej sytuacji, w której grając w przewadze strzelamy samobójczą bramkę i nie wygrywamy spotkania. Muszę przyznać, że atak pozycyjny Śląska był bardzo groźny. Nasze dwie bramki to ratowanie punktów, ale jeden punkt nam nic nie daje. W dalszej kolejności jesteśmy w sytuacji tak trudnej, że nie ciężko sobie wyobrazić, że w najbliższym meczu z Widzewem będziemy grali o trzy punkty. Ale pamiętając, jak Widzew zagrał ostatnie spotkanie, też trzeba powiedzieć, że to nie będzie wycieczka – powiedział po meczu Orest Lenczyk.
Niedzielne spotkanie na trybuny przyciągnęło prawie 11 tysięcy kibiców. Kibice stanęli na wysokości zadania, a piłkarze obu zespołów starali się im dorównać. Spotkanie było zacięte i dla postronnego widza mogło być ciekawe. W końcu nie zabrakło bramek, sędzia pokazał kilka kartek, a i końcówka przyniosła nam wiele emocji.
– Uważam, że mecz miał dwa oblicza. Przespaliśmy pierwszą połowę, Zagłębie było zespołem lepszym, traciliśmy dużo piłek i nie mogliśmy złapać dobrego rytmu gry. W drugiej połowie dokonaliśmy dobrych zmian. Potem było 1:1, ale niestety, czerwona kartka dla „Dudu” trochę nas przyhamowała. Ostatecznie zremisowaliśmy, i uważam, ze jest to sprawiedliwy rezultat – powiedział trener Śląska, Tadeusz Pawłowski.










