Przed nami 32. kolejka zmagań na angielskich boiskach. Manchester United wciąż kontynuuje swoją pogoń po mistrzowski tytuł. Na drodze stanie mu tym razem Fulham. Najbardziej emocjonująco zapowiada się walka w dole tabeli, gdzie aż siedem zespołów walczy o pozostanie w Premiership.
Jako pierwsi na boisko wybiegną piłkarze Wolverhampton i Evertonu. „Wilki” w ostatnich kolejkach pokazali niezłą grę, ale nie zmieniło to faktu, że wciąż okupują strefę spadkową. Szansą na wyrwanie się z niej będzie wygrana z Evertonem, która wzniesie ich aż o pięć pozycji wyżej. „The Toffees” też nie grają o pietruszkę, bo wciąż mają realną szansę na europejskie puchary. Od pięciu spotkań są niepokonani, a wygrana na Moulinex przybliży ich do lokalnego rywala z Merseyside. Kolejne pojedynki tego dnia to mecze zespołów z czołówki. Manchester United wykorzystał ostatnie potknięcia Arsenalu i Chelsea i powoli zmierza po rekordowy 19. tytuł mistrza Anglii. Bohaterem spotkania z West Hamem został Wayne Rooney, który strzelił także zwycięską bramkę w Lidze Mistrzów w meczu z Chelsea. Jednak tym razem piłkarze sir Aleksa Fergusona będą musieli radzić sobie bez swojego najlepszego napastnika, który rozpoczyna karę za przeklinanie do kamery. Niemniej jednak „Czerwone Diabły” nie powinny mieć problemów z pokonaniem Fulham, które na wyjeździe wygrało zaledwie jedno spotkanie na 15 rozegranych.
W tym samym czasie Chelsea będzie podejmować na własnym obiekcie Wigan. „The Latics” są czerwoną latarnią Premiership i tylko sensacyjny remis z Tottenhamem w poprzedniej kolejce daje im nadzieję na wywiezienie choćby jednego oczka ze Stamford Bridge. Z kolei drużyna Carlo Ancelottego po ostatniej porażce z Manchesterem United będzie chciała zwiększyć swoje morale przed rewanżem, także Wigan mogą potraktować jak drużynę sparingową. Wspomniany Tottenhamem zmierzy się ze Stoke City. W ćwierćfinale LM „Koguty” dostały solidny łomot od Realu Madryt, toteż teraz pozostała im jedynie walka o miejsce gwarantujące udział w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. „The Potters” pewni utrzymania w lidze skupiają się teraz przede wszystkim na półfinale FA Cup przeciwko Boltonowi.
W niedzielę na Bloomfield Road wybierze się Arsenal Londyn. Będzie to ostatni z beniaminków podejmujący zespół Arsene Wengera. A jak można było zauważyć, „Kanonierzy” znacznie odczuli ostatnie spotkania ze słabszymi rywalami. Jak przyznał sam Wenger, w bezbramkowym meczu z Blackburn jego zawodnikom brakowało energii, jednak czy tym razem „The Gunners” wykażą więcej werwy na boisku? „Mandarynki” walczą o ligowy byt i zapewne łatwo punktów nie oddadzą. Po nich do walki staną Aston Villa i Newcastle. „The Villans” to kolejny kandydat do spadku. Piłkarze Gerarda Houliera będą grać nie tylko o utrzymanie, ale także o głowę swojego menadżera. „Sroki” nieźle się ostatnio spisują i zapewne będą chciały mocno zakończyć sezon.
W poniedziałek na deser zostanie rozegrany hit kolejki. Liverpool powalczy z Manchesterem City. Roberto Mancini postawił sobie za cel wicemistrzostwo Anglii, także żadne wpadki „The Citizens” nie mogą się już przytrafić. Z kolei „The Reds” myślą o europejskich pucharach i muszą skracać dystans do 5. Tottenhamu, a na horyzoncie widać już zbliżający się Everton. Liverpoolczycy do końca sezonu będą musieli sobie radzić bez swojego kapitana, Stevena Gerrarda. A na dodatek w tym meczu zabraknie jeszcze Johnsona, Kelly’ego i Aggera. Natomiast City nie zmaga się z większymi kłopotami kadrowymi, a do składu wracają Zabaleta, Milner i Dzeko.










