PKO Ekstraklasa za pasem, a 1 lutego formalnie otwiera się okienko transferowe dla polskich klubów. Kilka zespołów wymaga wzmocnienia lub uzupełnienia niektórych pozycji, a więc możemy mieć nadzieję, że to, co najciekawsze, jeszcze przed nami. Przeanalizujmy aktualne potrzeby kadrowe naszych drużyn.
Powroty Dawida Kownackiego, Kamila Wilczka czy Pawła Wszołka rozpalają do czerwoności emocje związane ze wzmocnieniami w PKO Ekstraklasie. Przy okazji pierwszego dnia okienka transferowego powinno zacząć się robić jeszcze goręcej.
Bramkarz
Legia Warszawa
Nowy golkiper był do niedawna tematem kontrowersyjnym wśród sympatyków warszawian. Nie jest jednak tajemnicą, że klub za takowym, doświadczonym piłkarzem na tę pozycję, się rozgląda. Oczywiście, trener Vuković w tej chwili ma do dyspozycji aż trzech, ale na tle reszty ligi stołeczni nie mogą powiedzieć, że ta formacja jest u nich obsadzona najmocniej. Artur Boruc jest u schyłku kariery, męczą go problemy zdrowotne, a Cezary Miszta i Kacper Tobiasz na razie nie dają gwarancji jego godnego zastąpienia.
Stal Mielec
Mielczanie muszą zacząć myśleć o zabezpieczeniu pozycji bramkarza na następny sezon. Zimą z drużyną Adama Majewskiego pożegnał się Michał Gliwa, po sezonie kończy się kontrakt Damiana Primela, a wtedy również na zasadzie wolnego transferu za granicę wyjedzie Rafał Strączek. Przy najprawdopodobniej spokojnym utrzymaniu stalowcy, którzy między słupkami mają gustować w młodzieżowcach, mogliby wprowadzać nowego kandydata już od pojedynczych meczów rundy wiosennej.
Środkowy obrońca
Bruk-Bet Termalica
Drużynie Radoslava Latala przydałby się choć jeden klasowy stoper, aby pewniej podejść do arcytrudnej misji zachowania ekstraklasowego bytu. Jedynym pewniakiem wśród stoperów z obecnej kadry możemy nazwać Nemanję Tekijaskiego, który niewątpliwie ma papiery na dobre granie. Raczej słabą rundę zaliczyli zaś Artem Putiwcew oraz Wiktor Biedrzycki, a brak konkurenta z pewnością nie zrobi dobrze obrońcom kilka lat grającym raczej na szczeblu pierwszoligowym.
Górnik Łęczna
W tym przypadku jest bardzo podobnie. Nieprzypadkowo „Czarno-zieloni” utracili najwięcej bramek w rundzie jesiennej. Tomasz Midzierski, Paweł Baranowski czy Kamil Pajnowski – cokolwiek by mówić, te nazwiska nie budzą wielkiego respektu napastników na tym poziomie. Za podsumowanie niech służy fakt, że trzy spotkania, które „Duma Lubelszczyzny” zwyciężyła na koniec roku, rozegrała trzema bocznymi obrońcami na pozycjach stoperów. Klub jako pierwszy przyznał o konieczności transferu solidnego defensora, ale dotąd się tego nie udało spełnić.











