PKO Ekstraklasa: Jakie pozycje wciąż powinny wzmocnić lub uzupełnić poszczególne kluby?


Czego konkretnie możemy spodziewać się na krajowym rynku w najbliższym czasie?

1 lutego 2022 PKO Ekstraklasa: Jakie pozycje wciąż powinny wzmocnić lub uzupełnić poszczególne kluby?
Tomasz Folta / PressFocus

PKO Ekstraklasa za pasem, a 1 lutego formalnie otwiera się okienko transferowe dla polskich klubów. Kilka zespołów wymaga wzmocnienia lub uzupełnienia niektórych pozycji, a więc możemy mieć nadzieję, że to, co najciekawsze, jeszcze przed nami. Przeanalizujmy aktualne potrzeby kadrowe naszych drużyn.


Udostępnij na Udostępnij na

Powroty Dawida Kownackiego, Kamila Wilczka czy Pawła Wszołka rozpalają do czerwoności emocje związane ze wzmocnieniami w PKO Ekstraklasie. Przy okazji pierwszego dnia okienka transferowego powinno zacząć się robić jeszcze goręcej.

Bramkarz

Legia Warszawa

Nowy golkiper był do niedawna tematem kontrowersyjnym wśród sympatyków warszawian. Nie jest jednak tajemnicą, że klub za takowym, doświadczonym piłkarzem na tę pozycję, się rozgląda. Oczywiście, trener Vuković w tej chwili ma do dyspozycji aż trzech, ale na tle reszty ligi stołeczni nie mogą powiedzieć, że ta formacja jest u nich obsadzona najmocniej. Artur Boruc jest u schyłku kariery, męczą go problemy zdrowotne, a Cezary Miszta i Kacper Tobiasz na razie nie dają gwarancji jego godnego zastąpienia.

Stal Mielec

Mielczanie muszą zacząć myśleć o zabezpieczeniu pozycji bramkarza na następny sezon. Zimą z drużyną Adama Majewskiego pożegnał się Michał Gliwa, po sezonie kończy się kontrakt Damiana Primela, a wtedy również na zasadzie wolnego transferu za granicę wyjedzie Rafał Strączek. Przy najprawdopodobniej spokojnym utrzymaniu stalowcy, którzy między słupkami mają gustować w młodzieżowcach, mogliby wprowadzać nowego kandydata już od pojedynczych meczów rundy wiosennej.

Środkowy obrońca

Bruk-Bet Termalica

Drużynie Radoslava Latala przydałby się choć jeden klasowy stoper, aby pewniej podejść do arcytrudnej misji zachowania ekstraklasowego bytu. Jedynym pewniakiem wśród stoperów z obecnej kadry możemy nazwać Nemanję Tekijaskiego, który niewątpliwie ma papiery na dobre granie. Raczej słabą rundę zaliczyli zaś Artem Putiwcew oraz Wiktor Biedrzycki, a brak konkurenta z pewnością nie zrobi dobrze obrońcom kilka lat grającym raczej na szczeblu pierwszoligowym.

Górnik Łęczna

W tym przypadku jest bardzo podobnie. Nieprzypadkowo „Czarno-zieloni” utracili najwięcej bramek w rundzie jesiennej. Tomasz Midzierski, Paweł Baranowski czy Kamil Pajnowski – cokolwiek by mówić, te nazwiska nie budzą wielkiego respektu napastników na tym poziomie. Za podsumowanie niech służy fakt, że trzy spotkania, które „Duma Lubelszczyzny” zwyciężyła na koniec roku, rozegrała trzema bocznymi obrońcami na pozycjach stoperów. Klub jako pierwszy przyznał o konieczności transferu solidnego defensora, ale dotąd się tego nie udało spełnić.

Pomocnik

Cracovia

Nie da się ukryć, że brak kreatywności w środku pola należy do jednych z największych kłopotów ekipy prowadzonej przez Jacka Zielińskiego. Damir Sadiković w grze z piłką spisuje się przeciętnie, po Florianie Loshaju oczekiwano raczej więcej, niż prezentuje, Sylwester Lusiusz ma kilka niedociągnięć, a Hebo Rasmussenowi wciąż szuka się odpowiedniego miejsca na boisku. „Pasy” nadal nie dokonały ani jednego ruchu w bieżącym oknie, a generał w centralnej części boiska przydałby się drużynie „Craxy” jak powietrze.

Radomiak Radom

Dariusz Banasik może być lekko zmartwiony brakiem duetu podstawowych środkowych pomocników z ubiegłego roku. Michał Kaput trafił do jednego z ligowych rywali, Piasta Gliwice, a Felipe Nascimento boryka się z problemami zdrowotnymi. Właściwie na dzień dzisiejszy zastępstwa można wypatrywać w osobach Meika Karwota i Cele, a w konieczności można by rozważyć cofnięcie Mateusza Radeckiego, lecz radomianie i tak planują pozyskanie rasowej „szóstki” w tym okienku transferowym.

Śląsk Wrocław

Kolejny przykład drużyny, na której może się odbić odejście jednego z czołowych zawodników. Tym razem mowa o ofensywnym pomocniku. Trudno wyobrazić sobie zespół Jacka Magiery bez Mateusza Praszelika i z obecną utrudnioną sytuacją na dwóch miejscach za plecami napastnika. Swoich umiejętności w stu procentach nie mogą pokazać Robert Pich i Marcel Zylla, a przesuwanie tam Waldemara Soboty czy Petra Schwarza również średnio się sprawdza. Wydaje się, że zarówno „ósemka”, jak i nowa „dziesiątka” byłyby dla WKS-u dosyć pomocne.

Skrzydłowy

Wisła Kraków

„Biała Gwiazda” rzecz jasna ściągnęła w styczniu na wypożyczenie Momo Cisse, następcę Yawa Yeboaha, ale nadal przydałby się drugi skrzydłowy, aby pchnąć w rozwoju młodych Mateusza Młyńskiego i Piotra Starzyńskiego. Stefan Savić czy Dor Hugi raczej nie rozwiązują problemu, a wiemy, jak rzadko do dyspozycji trenera Adriana Guli jest Jakub Błaszczykowski. Nie można się zatem dziwić kibicom wiślaków, że to o sytuację na bokach są najbardziej zaniepokojeni.

Zagłębie Lubin

Jako że forma Patryka Szysza, który jak powszechnie wiadomo, siedzi już na walizkach w oczekiwaniu na koniec umowy, mocno się zeszłej jesieni wahała, Sasa Zivec prawdopodobnie lata świetności ma już za sobą, od Erika Daniela rzadko dostawaliśmy konkrety, a Adam Ratajczyk wciąż się dopiero wprowadza, trzeba wysnuć wniosek, że chociaż jeden nowy boczny pomocnik powinien być priorytetem dla Piotra Stokowca i Lubomira Guldana.

Napastnik

Raków Częstochowa

Marek Papszun wreszcie miał zacząć przekonywać się do bramkostrzelnych napastników. Takie podejście może się okazać niezbędne, bo przy wykorzystywaniu jednej na pięć dogodnych sytuacji przez swoich atakujących pozostanie w czołówce stanowiłoby wielce utrudnione zadanie. Vladislavs Gutkovskis, Sebastian Musiolik i Jakub Arak to zestaw snajperów co najwyżej zespołu na środkową część tabeli. A miejsce dla nowego napadziora zwolniło się po rozwiązaniu kontraktu Alexandre Guedesa. Realnego nazwiska niestety nadal brak.

Jagiellonia Białystok

„Pszczółki” na gwałt potrzebują wyróżniającego się napastnika. Z rasowych „dziewiątek” trener Piotr Nowak wciąż ma w kadrze tylko Michała Żyrę i Andrzeja Trubehę. Jest szansa, że częściej będzie występował tam Bartosz Bida, ale to i tak jednak półśrodek. Z drugiej strony z pewnością warto byłoby dać szansę Maciejowi Twarowskiemu, lecz nie zmienia to stanu rzeczy, że obsada tej pozycji u „Jagi” jest w opłakanym stanie. Półtora roku kontraktu zostało wypożyczanemu Ognjenowi Mudrinskiemu. Być może on nareszcie rozwinąłby skrzydła na Podlasiu?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze