Reprezentacja „Canarinhos” zdołała pokonać Egipt 4:3 po niezwykle emocjonującym meczu, strzelając zwycięskiego gola z rzutu karnego w 90. minucie!
Zgodnie z zapowiedziami trenera Carlosa Dungi Brazylia ruszyła do ataku już od pierwszych minut. Szybkie wymiany podań pozwalały utrzymać się reprezentacji „Canarinhos” długo przy piłce, co skutecznie zapobiegało jakiemukolwiek rozwinięciu skrzydeł przed nieprzewidywalny Egipt. W piątej minucie wprost pod nogi Kaki zagrał Dani Alves, a nowy nabytek Realu Madryt przerzucił piłkę nad dwoma obrońcami i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał bramkarza! Sytuacja Mistrzów Afryki wydawała się niezwykle trudna, ale trener Hassan Shehata mocno zmobilizował swoich piłkarzy na ten mecz…

Już cztery minuty po stracie gola Egipt doprowadził do wyrównania. Dośrodkowanie z prawego skrzydła świetnie wykorzystał Mohaded Zidan i spotkanie rozpoczęło się od początku. Zawodnicy”Canarinhos” wzięli to chyba sobie mocno do serca, bo już trzy minuty później ponownie prowadzili. Dośrodkowanie z rzutu wolnego na gola zamienił Luis Fabiano.
„Faraonowie” nie zamierzali składać broni, ale to Brazylia była drużyną przeważającą. Swoje okazje mieli między innymi Juan i Dani Alves, ale strzał głową tego pierwszego minął minimalnie bramkę, a „bombę” z rzutu wolnego piłkarza Barcelony dobrze sparował El Harady. Kolejna bramka w spotkaniu padła w 37. minucie za sprawą Juana. Po rzucie rożnym pomocnik „Canarinhos” nie został dobrze pokryty przez obrońców i pewnie umieścił głową piłkę w siatce.
Egipt znakomitą okazję do zdobycia kontaktowego gola miał tuż przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwszą połowę. Z 15 metrów głową piłkę uderzył Hosni i gdyby ta leciała kilka centymetrów niżej, Julio Cesar nie miałby żadnych szans.

Druga odsłona meczu to także druga odsłona reprezentacji Egiptu. Już pierwsze minuty po wyjściu z szatni pokazały, że podopieczni Hassana Shehata chcą walczyć o dobry wynik. W 54. minucie przed polem karnym znalazł się Shawky i zupełnie niekryty przymierzył w dolny róg brazylijskiej bramki, strzelając gola na 3:2. Minutę później był już remis! Piłkę w polu karnym otrzymał Mohamed Zidan i jak na napastnika Borussii Dortmund przystało, nie zmarnował okazji. Pewna, wydawać by się mogło, wygrana „Canarinhos” w ciągu 120 sekund zamieniła się tym samym w remis…











