Irak zremisował bezbramkowo z Nową Zelandią w ostatnim meczu grupy A Pucharu Konfederacji. Obydwie drużyny odpadły z rozgrywek.
Przed spotkaniem szansę na awans z grupy mieli Irakijczycy, dlatego był to dla nich bardzo ważny mecz. Jednak żeby wyjść z grupy trzeba było nie tylko wygrać, ale też liczyć na porażkę RPA w meczu z Hiszpanami. O ile drugi warunek został spełniony, o tyle pierwszy już nie. Irak zremisował bezbramkowo z Nową Zelandią.
Zawodnicy Nowej Zelandii przystąpili do meczu bez kompleksów. W całym spotkaniu oddali 11. strzałów, z czego pięć w światło bramki. Egzekwowali także siedem rzutów rożnych. Jak na ich tle wypadli Irakijczycy? Dziesięć strzałów, w tym sześć celnych oraz cztery rzuty rożne, to wynik niezły, ale niewystarczający. Gdyby nie bramkarz reprezentacji Nowej Zelandii, Moss, to po 90. minutach na tablicy świetlnej z pewnością po stronie Iraku nie widniałoby zero, tylko dwójka lub trójka. Golkiper Nowozelandczyków spisywał się bardzo dobrze w całym spotkaniu. Na sekundy przed końcem meczu Irakijczycy mieli jeszcze okazję do zdobycia gola, ale po strzale z dystansu, ładną i pewną interwencją po raz kolejny popisał się Moss. Na uwagę zasługuje także dobry występ innego z graczy Nowej Zelandii, Smeltza. Oddał trzy strzały na bramkę Iraku, wykonał 31. podań, z czego 19. celnych. Przebiegł blisko dziesięć kilometrów. Obok Mossa był najjaśniejszą postacią w tym meczu.
Bezbramkowy remis nie dał nic żadnej z drużyn. Obydwie pożegnały się z turniejem. Dla graczy Nowej Zelandii był to jednak pierwszy mecz w ramach Pucharu Konfederacji, w którym nie stracili bramki, a także pierwszy punkt zdobyty w tych rozgrywkach. W drugim spotkaniu, pewna awansu do półfinału Hiszpania, pokonała RPA 2:0 i obydwie drużyny awansowały do półfinałów turnieju.










