Z trybun Signal Iduna Park oglądał Łukasz Piszczek sobotnie zwycięstwo swoich kolegów z Borussii Dortmund nad Bayernem Monachium. W pomeczowym wywiadzie opowiedział o swoich spostrzeżeniach na temat spotkania oraz o swojej sytuacji zdrowotnej.
– Mecz miał różne fazy. Zaczęliśmy go bardzo dobrze. Mogliśmy prowadzić już w ósmej minucie 2:0, ale sędzia nie uznał bramki Roberta. Z trybun wydawało mi się, że nie było spalonego. Później Bayern przejął inicjatywę, ale do przerwy przetrzymaliśmy. W drugiej połowie oglądaliśmy szalone 10 minut. Trochę szczęścia mieliśmy przy tej samobójczej bramce na 2:1. Mecz był bardzo wyrównany, ale to my wykorzystywaliśmy swoje szanse i dlatego wygraliśmy – powiedział Łukasz Piszczek zapytany o ocenę sobotniego meczu o Superpuchar Niemiec. Przyznał przy tym, że wyniku tego spotkania absolutnie nie można rzutować na przewidywania co do sił i wyników obu ekip w przeciągu całego sezonu. – Obie drużyny są w fazie przygotowań i myślę, że w sezonie wszystko będzie wyglądało inaczej – oznajmił.
Prawy obrońca reprezentacji Polski nie krył zadowolenia z wyniku spotkania. Pochwalił też Kevina Grosskreuza, który zastępował go na prawej flance za plecami Kuby Błaszczykowskiego – Kevin wie, jak ma grać na tej pozycji, ponieważ robił to już parę razy wcześniej. Dobrze wywiązał się dziś ze swoich obowiązków – przyznał popularny „Piszczu”.
Przy okazji wywiadu były gracz Zagłębia Lubin i Herthy Berlin odniósł się do transferów dokonanych przez „Żółto-Czarnych” – Każdy z nowych zawodników potrzebuje trochę czasu, żeby zrozumieć nasz system i sposób funkcjonowania drużyny. Dziś było jednak widać, że Aubameyang pojął to szybko. Mógł sam strzelać, ale podał do kolegi. To, o czymś świadczy.
Nie obyło się również bez pytań dotyczących powrotu naszego obrońcy do gry. Początkowe prognozy dotyczące rehabilitacji mówiły o pięciu miesiącach przerwy, jednak już od dłuższego czasu wiadomo, że przerwa po operacji prawego biodra się wydłuży. O ile? Tego nie wie sam zainteresowany, ale zdaje się nie załamywać tym faktem. – Na pewno chciałoby się zawsze grać, ale od dłuższego czasu miałem świadomość, że będę miał dłuższą przerwę. Nie katuję się teraz myślami, że nie mogę grać. Spokojnie wracam do zdrowia i mam nadzieję, że uda mi się powrócić do pełni formy. Już w następnym tygodniu będę mógł odłożyć kule i chodzić o własnych siłach. Dziennie spędzam około czterech godzin na rehabilitacji, później wracam do domu i odpoczywam – powiedział piłkarz, którego pod koniec ubiegłego sezonu łączyło się m.in. z Juventusem Turyn.
Pozostaje życzyć Łukaszowi jak najszybszego powrotu do gry i jak największego udziału w kolejnych triumfach zespołu z Dortmundu!








