Borussia Dortmund zremisowała na wyjeździe z drużyną Hoffenheimu 2:2 w spotkaniu 16. kolejki Bundesligi. Pierwsza połowa należała do gospodarzy, druga do gości, a więc podział punktów wydaje się być sprawiedliwy. Bramkę na wagę jednego punktu dla będącego nadal w kryzysie zespołu BVB strzelił Łukasz Piszczek.
Celem ekipy Juergena Kloppa była dziś rehabilitacja po kosztownej porażce z Bayerem w ostatniej kolejce. Pierwsze minuty pokazały, że dla zdziesiątkowanego kontuzjami zespołu BVB nie będzie to zadanie zbyt łatwe. Pierwsze strzały w spotkaniu oddali Polacy. Najpierw na bramkę gości uderzał z dystansu Polański, a w odpowiedzi, po solowej akcji z rogu pola karnego, Lewandowski. W 10. minucie Borussia mogła objąć prowadzenie, gdyby nie złe ustawienie „Lewego”. Po strzale Reusa piłka wpadła do siatki, lecz Polak będący na pozycji spalonej absorbował golkipera, więc sędzia odgwizdał ofsajd.

Kilka minut później wyśmienitą okazję do objęcia prowadzenia po dwójkowej akcji Błaszczykowskiego i Lewandowskiego zmarnował Reus. Znajdujący się na piątym metrze Niemiec dostał piłkę jak na tacy, lecz nie zdołał jej skierować do bramki rywali z powodu zbyt długiej zwłoki. Niewykorzystana sytuacja zemściła się już po chwili. Świetnie wyprowadzoną kontrę, po prostopadłym podaniu Firmino, wykończył Schipplock. Snajper przerzucił piłkę nad bezradnym Langerakiem. Gospodarze próbowali pójść za ciosem i byli bliscy podwyższenia rezultatu. Po indywidualnej akcji dobrze dysponowany dziś Polański huknął zza pola karnego w poprzeczkę.
Zawodnicy obu drużyn nie przebierali dziś w środkach, co było powodem wielu spięć na murawie. Po jednej z akcji o mało nie doszło do przepychanki, ponieważ piłkarze BVB domagali się karnego (niesłusznie). Tymczasem gospodarze nie mieli zamiaru zwalniać tempa i po paru minutach prowadzili już 2:0! Beznadziejne ustawienie defensywy wykorzystał Rudy, który świetnym passem uruchomił Vollanda. 21-latek umieścił piłkę w siatce po uderzenie w długi róg bramki. Gdy wydawało się, że Hoffenheim zejdzie na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem, niespodziewanie fatalny błąd popełnił Grahl. Bramkarz gospodarzy po kornerze wypuścił piłkę z rąk, a niezdecydowanie obrońców wykorzystał Lewandowski, który pchnął futbolówkę w kierunku linii bramkowej. Formalności dopełnił Aubameyang, który nie mógł się doczekać aż piłka wturla się do bramki.
W pierwszym kwadransie po przerwie nie wydarzyło się nic godnego uwagi. Przypadkowo stracony gol negatywnie podziałał na piłkarzy Hoffenheimu, ale Borussia nie potrafiła tego wykorzystać. Bezproduktywny był Reus, któremu nic nie wychodziło (nawet rzuty wolne). W 64. minucie doczekaliśmy się w końcu jakiegoś uderzenia. Aubameyang posłał bombę z 30. metra, ale w środek bramki. Goście się rozkręcili i po chwili świetnie z dystansu strzelał rezerwowy Mchitarjan. Co się nie udało Ormianinowi, udało się Piszczkowi! Polak świetnie wbiegł z drugiej linii i wykończył dośrodkowanie Sahina z lewej flanki. Pierwszy strzał głową Grahl jeszcze obronił, przy dobitce nie miał już szans. Dla polskiego obrońcy był to oczywiście premierowy gol w tym sezonie.










