Borussia Dortmund wygrała z 1. FSV Mainz 05 2:1. Choć piłkarze z Moguncji prowadzili od 33. minuty, podopieczni Jürgena Kloppa nie dali za wygraną. W 64. minucie wyrównał Ivan Perisić, a tuż przed końcowym gwizdkiem zwycięskiego gola strzelił Łukasz Piszczek.
Od początku to Borussia starała się zaatakować. Piłkarze z Dortmundu zdecydowanie przeważali, dłużej utrzymywali się przy piłce, mądrze rozgrywali swoje akcje, jednak nie potrafili sforsować defensywy FSV Mainz. Dobrze w bramce spisywał się też Heinz Müller. W 10. minucie golkiper zdołał wybić piłkę ponad poprzeczkę, po tym jak głową strzelał Lewandowski, kilkanaście minut później obronił też strzał Kagawy. Drużyna Mainz broniła się, ale kiedy próbowała atakować, obrońcy Borussii dobrze sobie radzili. Tylko jeden raz piłkarze „BVB” nie odebrali piłki przeciwnikom – po pół godziny gry Fathi i Soto szybko rozegrali akcję na lewym skrzydle, Piszczek nie zdołał wybić piłki ze strefy zagrożenia, dopadł jej Nicolai Müller, który za drugim razem, na leżąco, wbił ją do bramki. Do końca pierwszej połowy atakowała już tylko Borussia, jednak wciąż nie znalazła sposobu na pokonanie Heinza Müllera w bramce Mainz, dlatego piłkarze FSV schodzili na przerwę przy minimalnym prowadzeniu.
Po zmianie stron znowu atakowali podopieczni Kloppa, ale Müller wciąż świetnie bronił. Perisić, Kagawa, nawet Götze – wszyscy starali się trafić, ale żadnemu z nich nie udało się pokonać bramkarza Mainz. Dopiero w 64. minucie meczu wreszcie udało się Borussii zdobyć gola – tym razem Perisić strzelał z lewej strony pola karnego, piłka potoczyła się w stronę bramki, a sędzia uznał, że przekroczyła linię i zespół z Dortmundu zdobył bramkę. Piłkarze „BVB” mieli zamiar szybko podwyższyć prowadzenie, ale defensywa Mainz nadal spisywała się znakomicie. Pod koniec meczu to właśnie podopieczni Thomasa Tuchela mieli dobre okazje na zdobycie bramki, ale ani Ujah, ani Ivanschitz nie pokonali Weidenfellera. Zamiast tego do końca powalczył zespół z Dortmundu – i opłacało się. W 90. minucie meczu Piszczek bez wahania strzelił z dwudziestu metrów prosto do bramki, dając swojemu zespołowi bardzo potrzebne trzy punkty.









