Pirotechnika to dzisiaj jedna z głównych bolączek polskiej piłki nożnej. Wydawać się może, że to banał i nic istotnego, jednak to świadectwo poważnego pęknięcia pomiędzy kibicami a władzami. Jak pokazuje raport Kibice2015 stworzony przez Pracownię Badań Społecznych Humlard, są już tak naprawdę dwie strony barykady i niewiele przestrzeni pośrodku. Choć może się wydawać, że to kwestia drugorzędna, w niej jednak ogniskuje się problem polskiego futbolu.
Problem polega na tym, że ten impas trwa już zdecydowanie zbyt długo. Czy nasze państwo naprawdę nadal potrzebuje walki z kibicami jako tematu zastępczego? Czy stać nas na to, by utrzymywać puste stadiony, zamiast wspólnie powalczyć o to, by się zapełniły? Oczywiście, że to nie tylko kwestia legalizacji pirotechniki, ale warto także ten element wziąć pod uwagę. Szczególnie że tak skonstruowane prawo prowadzi do tego, iż media grzmią o tym, że na stadionach dochodzi do licznych przypadków łamania prawa. A takie słowa raczej nie zachęcają do wizyty na stadionie osób, które tam wcześniej nie zawitały.

Tworzone na polskich stadionach oprawy należą do jednych z najpiękniejszych na kontynencie. Polskie grupy kibicowskie są znane w całej Europie, i to nie z powodów, które próbuje nam wmówić duża część mediów. Znani są z opraw, wspólnej zabawy i widowisk, które tworzą.
Dla każdego, kto był kiedyś na stadionie, pewnikiem jest, że podczas meczu toczą się tam dwa widowiska. Jedno na murawie, drugie na trybunach. Nie zrozumie tego nikt, kto na takim spotkaniu nie był. Jeśli chodzi o oglądanie meczu, to naprawdę zdecydowanie lepiej obejrzeć go w telewizji. Zbliżenia, powtórki, dziesiątki kamer wychwytujące drobne szczegóły piłkarskiego pojedynku.
Większość osób, które poznały stadionowe spektakle, wybierze drogę na trybuny. Bez względu na pogodę i przeciwnika. Dla emocji, które daje kibicowanie, żywe uczestnictwo. Jeśli zapytacie tych ludzi na stadionie, czy są za legalizacją pirotechniki na meczach, to w zdecydowanej większości powiedzą: „tak”.
https://twitter.com/JakubAnd/status/693893711994961920
Sytuację zmienia fakt, że tego typu widowiska są nielegalne z punktu widzenia prawa. Według raportu Kibice2015 spadek akceptacji pirotechniki wśród kibiców ze względu na to, że jest zabroniona prawnie, spada z 78,1% do 56,5% badanych.
To tylko pokazuje, że kibice to nie horda bezmózgich osób, których jedyną rozrywką jest demolowanie i niszczenie. Widać, że mimo absurdalności prawa mają do niego szacunek.
Oczywiście, ktoś może zapytać, gdzie tu szacunek do prawa, skoro jest nagminnie łamane, a ponad 50% osób nie widzi w tym żadnego problemu. Wynika to z przekonania, iż zaprzestanie używania materiałów pirotechnicznych doprowadzi do śmierci tematu ich legalizacji. Skoro nie ma pirotechniki, to jaki sens jest ją legalizować?












