Po niedzielnym spotkaniu z Lechem zawodnicy Cracovii w smutnych nastrojach opuszczali stadion przy ulicy Bułgarskiej. O przyczynach porażki z mistrzem Polski opowiada czytelnikom iGola Piotr Polczak.

Nie idzie Cracovii w tym sezonie. Na boisku wygląda to nieźle, ale przegraliście trzy spotkania, tracąc w nich dziesięć bramek.
W Poznaniu zagraliśmy słabe spotkanie pod względem dyscypliny taktycznej. Nie było widać takiej gry, jak ostatnio w Warszawie (z Legią – dop. red.). Pierwsza bramka ustawiła wynik spotkania, potem Lechowi grało się lepiej, gdyż czekał na nasze dalsze pomyłki. Mam nadzieje, że wyczerpaliśmy limit błędów, bo 10 straconych bramek nie daje powodów do radości.
Na pomeczowej konferencji trener Rafał Ulatowski przyznał się do błędu. Mówił, że przeprowadził zbyt odważne zmiany i zespół ustawiony był zbyt ofensywnie. Czy taki wynik to wina taktyki i trenera?
Nie wypełniliśmy tych założeń, które mieliśmy nakreślone przed spotkaniem. Zdarzały nam się łatwe błędy w kryciu. Lech jest na tyle dobrą drużyną, że to wykorzystał. Szkoda, że straciliśmy aż pięć bramek. Ciężko cokolwiek powiedzieć. Musimy porozmawiać sobie w szatni i przystąpić do następnego spotkania zmobilizowani. Chcemy wyciągnąć wnioski z tych porażek.
Co Pan może obiecać kibicom Cracovii, którzy są rozczarowani grą? Nie możecie się teraz załamywać, gdyż grozi to psychicznym dołkiem.
Mam nadzieję, że dobra praca przyniesie efekty. Wiem, że ich na razie nie widać gołym okiem. Tak naprawdę w pierwszych dwóch spotkaniach mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo albo remis. Nasze plany szybko zostały rozwiane. Co mogę powiedzieć? Na pewno mogę powiedzieć, że chłopcy zagrali z Lechem na tyle, na ile było ich stać w tym meczu. Tak czasami bywa, że niestety traci się bramki po błędach. Najważniejszy mecz dla nas to ten z Koroną Kielce. Musimy pozbierać się do piątku. Musimy być drużyną, żeby zmazać tę plamę.
Jest Pan reprezentantem Polski, więc pozwolę sobie zapytać o szanse Lecha w rewanżu z Dnipro. Zapewne oglądał Pan pierwsze spotkanie, a teraz miał okazje grać przeciwko piłkarzom „Kolejorza”.
Oczywiście oglądałem to spotkanie. Po meczu z nami w ciemno można stawiać na Lecha. Natomiast mecz meczowi nie jest równy i w czwartek przyjedzie zespół z wyższej półki. Ważne było zwycięstwo Lecha w pierwszym spotkaniu i myślę, że dodało im wiary we własne możliwości. Mam nadzieje, że awansuje.











