Po wczorajszym wyjazdowym zwycięstwie nad Górnikiem Zabrze w 16. kolejce T-Mobile Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław podzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat spotkania.
Drużyna z Wrocławia wygrała 2:0, a jedną bramkę zdobył Waldemar Sobota. Zawodnik był zdziwiony decyzją trenera Lenczyka, który wystawił go w ataku: – Trener obrał taką filozofię na ten mecz, że zagrałem jako napastnik, a o tym dowiedziałem się krótko przed pierwszym gwizdkiem. Na początku wyglądało to nieźle, w drugiej połowie trochę gorzej, ale przede wszystkim cieszymy się z trzech punktów. Prejuce Nakoulma na pewno był przez nas omawiany, a jego gra analizowana, bo jest wyróżniającym się zawodnikiem Górnika. W ostatnich meczach strzelał gole jak na zawołanie, dzisiaj na szczęście nie zdobył bramki – powiedział Waldemar Sobota.
Kapitan Śląska, Sebastian Mila, nie ukrywał, że interesował ich przede wszystkim wynik, a nie styl gry: – Bardziej niż gra interesował nas korzystny rezultat, aczkolwiek także nad grą cały czas pracujemy. Pierwsza połówka była lepsza w naszym wykonaniu, w drugiej wkradło się już więcej chaosu, ale takie mecze będą się zdarzać, musimy być na to przygotowani. Najważniejsze, że byliśmy skoncentrowani. Przed nami starcie z ŁKS-em i spotkanie z trenerem Tarasiewiczem. Będzie ono bardzo trudne, ale sentymentów w Łodzi na pewno nie będzie.
Zadowolony ze swojej gry, jak i występu całego zespołu był bramkarz, Rafał Gikiewicz: – Zaryzykowałem w sytuacji, przy której zabrzanie domagali się rzutu karnego. Daniel Gołębiewski wytrącił mnie z równowagi, ale nie było z mojej strony aż takiej siły, żeby był rzut karny. Dobrze się znamy i fajnie, że nie było faulu na nim, bo pewnie długo by mi to wypominał [śmiech]. Cały zespół grał dobrze, a ja wykonałem swoja robotę. Oglądam wszystkie mecze ekstraklasy i analizuję, kto i jak uderza, ale w bramce potrzebne jest też szczęście i spryt. Cieszymy się z trzech punktów, a teraz jedziemy do Łodzi po kolejną zdobycz. Nie możemy lekceważyć ŁKS-u i chcemy z nim wygrać.
O niewykorzystanych szansach w pierwszej połowie wypowiedział się Łukasz Madej: – W pierwszej połówce dominowaliśmy, powinniśmy strzelić dwa, trzy gole i to ustawiłoby mecz, potem byśmy tylko go kontrolowali. Górnik nas później przycisnął i zrobiło się ciężko. Po przerwie wyszliśmy mało skoncentrowani, ale na szczęście zabrzanie nie wykorzystali swoich szans. Szczęście było przy nas, a końcowy sukces przypieczętował Waldek Sobota pięknym golem.
Śląsk Wrocław ma obecnie pięć punktów przewagi nad Legią Warszawa, ale warszawiacy jeszcze dziś zagrają z Zagłębiem Lubin. Lider w następnej kolejce zmierzy się z ŁKS-em Łódź, którym rządzi były trener Śląska, Ryszard Tarasiewicz.










