Wczoraj mistrz Polski pokonał mistrza jesieni po zaciętym spotkaniu. Jak to wyglądało oczami piłkarzy? Zapraszam do lektury.

– Najważniejsze było, aby zagrać konsekwentnie to, co nam nakazał trener. I to się nam dzisiaj udało. To był klucz do zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że musimy podejść wysoko pod Legię i nie pozwolić jej grać swojej piłki. Ważne było też nie stracić gola. Wiedzieliśmy, że jak nie stracimy bramki, to sami coś strzelimy albo z kontry, albo po stałym fragmencie gry. I to wszystko, co sobie zakładaliśmy, się sprawdziło. Ale tylko dlatego, że byliśmy konsekwentni – mówił obrońca Śląska Wrocław, Marcin Kowalczyk.
Defensor przeciwnej drużyny, Jakub Wawrzyniak, powiedział, że najbardziej sprawiedliwy byłby remis. – Oba zespoły miały swoje szanse bramkowe i nie był to na pewno jeden z tych meczów, w których kto strzeli gola, ten wygrywa. Uważam, że z przebiegu spotkania bardziej sprawiedliwy byłby remis. Śląsk zdobył bramkę, nam się to nie udało i punkty zostały we Wrocławiu. Szkoda, że tak fatalnie kończymy rok. Ale nic już na to nie możemy poradzić. Trzeba się pogodzić z porażką i myśleć o tym, co przed nami.
– Meczem z Lechem i tym dzisiejszym z Legią udowodniliśmy, że jesteśmy zespołem z potencjałem. Bardzo się cieszymy, że ta końcówka rundy w naszym wykonaniu była tak udana. O naszej wygranej zadecydowała konsekwencja. Zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie. To, co sobie zakładaliśmy, zrealizowaliśmy niemal w 100 procentach. Tej konsekwencji zabrakło właśnie w meczu z Jagiellonią. Ale już nie ma co wracać do tamtego meczu. Cieszymy się, że wygraliśmy i pokazaliśmy, że Śląska nie można jeszcze skreślać – komentował Mariusz Pawelec.
Swoją opinię o tym spotkaniu wyraził również bramkarz mistrza Polski, Marian Kelemen, który wczoraj obchodził urodziny. – Może nie miałem za dużo pracy, ale to nie był dla mnie łatwy mecz. Najtrudniejsze było uderzenie Ljuboi. Wcześniej przy jednej z sytuacji się poślizgnąłem i też było groźnie. Kiedy kibice śpiewali mi „Sto lat”, to aż mi ciarki po plecach przechodziły. To było coś niesamowitego. Jeszcze nigdy w życiu coś takiego mnie nie spotkało. Chciałbym za to bardzo podziękować naszym fanom. To był dla mnie najwspanialszy prezent. Nigdy też w życiu nie grałem na takim zimnie. Były momenty, że czułem się tak, jakby mi twarz zamarzała. Ale wygraliśmy i to jest teraz najważniejsze. Możemy w dobrych humorach rozjechać się do domów.











