Niezbyt ciekawie maluje się sytuacja Seada Kolasinaca i Felipe Santany w Schalke 04. Nie dość, że piłkarze nie grają, to jeszcze zostali przyłapani w klubie, w którym bawili się niemal do rana.
Impreza w jednym z klubów w Kolonii trwała w najlepsze, gdy dostrzeżono na niej czworo zawodników. Gerald Asamoah i Kevin Kuranyi (obecnie Dynamo Moskwa) są dobrymi kompanami Seada Kolasinaca i Felipe Santany. To właśnie ten kwartet do białego rana (a konkretnie trzeciej nad ranem) w najlepsze „świętuje” porażkę 1:3 z VfB Stuttgart w ostatniej kolejce Bundesligi.
W zabawie nie byłoby niczego złego, gdyby nikt się o niej nie dowiedział lub gdyby Sead Kolasinac nie dał sobie zrobić zdjęcia z dwoma papierosami w ustach.

Chyba wszyscy pamiętamy, jak skończyła się podobna impreza w Warszawie, w której pierwsze skrzypce grał Daniel Ljuboja. Czy tak samo skończy się w przypadku piłkarzy z Gelsenkirchen i Moskwy?









