Wybór piłkarza rundy jesiennej w Bundeslidze z pewnością nie należał do łatwych. Po bardzo wyrównanej walce ostatecznie tym mianem zdecydowaliśmy się wyróżnić skrzydłowego Bayernu Monachium, Francka Ribery’ego.
Ribery urodził się 7 kwietnia 1983 we francuskim miasteczku Boulogne-sur-Mer i właśnie tam, w klubie US Boulogne, rozpoczynał zarówno swoją przygodę z futbolem, jak i profesjonalną karierę. W wieku 18 lat był co prawda podstawowym zawodnikiem zespołu z rodzinnego miasta, jednak gra w trzeciej lidze francuskiej nie przynosiła mu satysfakcji, co poskutkowało rokrocznym transferowym maratonem. Ribery w żadnym z kolejnych czterech klubów nie zagrzał miejsca na dłużej niż 12 miesięcy, a dobre występy w FC Metz zaowocowały transferem do tureckiego Galatasarayu Stambuł, w którym Francuz zdobył swoje pierwsze trofeum, Puchar Turcji. Gra w tym państwie nie przynosiła mu jednak piłkarskiego spełnienia i wkrótce wrócił do ojczyzny, gdzie w barwach Olympique Marsylia w duecie z Didierem Drogbą podbijał europejskie stadiony. To właśnie występy na Stade Velodrome zrobiły z niego piłkarza światowej klasy i przyciągnęły zainteresowanie największych europejskich firm. Francuz zdecydował się na transfer do Niemiec i w 2007 roku podpisał kontrakt z Bayernem Monachium, w którym dotychczas dwukrotnie zdobywał tytuł mistrza Niemiec, również dwukrotnie triumfował w krajowym pucharze i tyle samo razy brał udział w finale Ligi Mistrzów – za każdym razem bez powodzenia.
Kariera Ribery’ego, choć bez wątpienia zaszedł on bardzo daleko, nie zawsze wyglądała jednak tak różowo. Już jako dwuletni chłopiec Francuz uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, czego skutki widać do dzisiaj w postaci długiej blizny na twarzy. Ribery wielokrotnie otrzymywał propozycje operacji plastycznych, które pomogłyby w usunięciu tego niekoniecznie przyjemnego znaku, jednak za każdym razem odmawiał, twierdząc, że blizny to nic hańbiącego. W poważne kłopoty pomocnik Bayernu wplątał się również kilka lat temu, kiedy wspólnie z Karimem Benzemą, kolegą z narodowej reprezentacji, zamieszany był w seksaferę. Główną bohaterką zamieszania stała się Zahia Dehar, która oskarżyła obu zawodników o współżycie z nią, kiedy nie miała jeszcze ukończonych 18 lat. Cała sprawa trafiła na czołówki gazet w najmniej pożądanym momencie, po bardzo nieudanych dla „Trójkolorowych” finałach mistrzostw świata w RPA, a ciągnie się aż do dzisiaj.
Franck Ribery pod względem sportowym od kilku lat utrzymuje bardzo wysoki poziom, a obecny sezon wydaje się tylko jego umiejętności potwierdzać. Nie bez przyczyny o jego zawodniczą kartę biją się największe kluby w Europie, a jego samego w składzie swojego zespołu bez mrugnięcia okiem wystawiłaby większość menedżerów. Runda jesienna sezonu 2012/2013 w Bundeslidze została niemalże całkowicie zdominowana przez Bayern, który na już półmetku rozgrywek osiągnął dziewięć punktów przewagi nad drugim w tabeli Bayerem Leverkusen. Do grona twórców tego sukcesu bez wątpienia zaliczyć można Francka Ribery’ego, który zdobywając cztery bramki i zaliczając siedem asyst, walnie przyczynił się do obecnej sytuacji w klasyfikacji. Również nie bez przyczyny redakcja naszego wortalu aż czterokrotnie umieściła pomocnika Bayernu w jedenastce kolejki, a po 7. serii spotkań został nawet wyróżniony mianem piłkarza tygodnia. To właśnie wtedy, zdobywając dwie bramki, niemalże w pojedynkę zapewnił „Bawarczykom” trzy punkty w starciu z Hoffenheim. Patrząc na umiejętności i obecną formę Francuza, śmiem sądzić, że nie są to ostatnie oczka, które podopieczni Juppa Heynckesa będą zawdzięczać francuskiemu pomocnikowi. Ribery to również piłkarz bardzo charakterny, który na boisku chce walczyć do ostatniej kropli krwi, a dla zespołu, w którym – jak sam podkreśla – chce spędzić resztę swojej kariery, jest w stanie zrobić naprawdę bardzo wiele. Przeważnie ma to pozytywny wpływ na grę zespołu i końcowy wynik, jednak zdarza się również, że jego zaciętość i – czasami nadmierna – agresja nie prowadzą do niczego dobrego. Przykładów nie trzeba szukać daleko, potwierdził to bowiem ostatni mecz obecnego roku w wykonaniu Francuza, spotkanie z FC Augsburg w ramach Pucharu Niemiec. Poczynania Bayernu były nerwowe, jednak Ribery rozgrywał niezłe zawody i wypracował bramkę na 1:0. Na początku drugiej połowy doszło jednak do nieprzyjemnego incydentu, kiedy podczas dyskusji nasz bohater uderzył w twarz Koreańczyka Koo Ja-cheola, za co otrzymał czerwoną kartkę. Nie był to pierwszy przypadek, w którym za sprawą nieodpowiedzialnego zachowania Ribery w głupi sposób łapie kartki i osłabia zespół. Francuz nie stroni bowiem od słownych utarczek z sędziami, a okiełznanie rozwścieczonego pomocnika Bayernu nie należy do łatwych zadań.








