Po bardzo burzliwym i zaciętym głosowaniu redakcja iGola wybrała najlepszego piłkarza tegorocznego Copa America. Naszym zdaniem na to miano zasłużył Luis Suarez. Jednak zwycięstwo napastnika Liverpoolu wcale nie było takie pewne. Tuż przed końcem głosowania na czele był Justo Villar, jednak tym razem Paragwajczyk nie potrafił obronić swojej pozycji. Bliski wyróżnienia był także Diego Forlan, który w końcu zaczął przypominać najlepszego zawodnika ostatniego mundialu. Jeden głos otrzymał również Fernando Muslera, dzielnie broniący dostępu do urugwajskiej bramki. Najbardziej wyróżniał się jednak Luis Suarez i to on został wybrany przez nas najlepszym zawodnikiem turnieju.
Nie wierzę, żeby Suareza trzeba było komuś przedstawiać, ale tegoroczne Copa nauczyło mnie, że nie można być niczego pewnym, więc krótkie przypomnienie historii Urugwajczyka nie zaszkodzi. Luis Alberto Suarez Diaz przyszedł na świat 24 stycznia 1987 roku w Salto. Starszy brat grał w piłkę, więc Luis poszedł w jego ślady i rozpoczął karierę w CF Nacional Montevideo. Gdy miał 19 lat, poleciał do Holandii, by spróbować swoich sił w jednej z europejskich lig. Pierwszym przystankiem było Groningen, gdzie w pierwszym sezonie zdobył 15 goli w 37 meczach. Dobra gra zaowocowała transferem do giganta Eredivise – Ajaksu Amsterdam. Tam w ciągu czterech lat Suarez stał się liderem i kapitanem drużyny. W 2010 roku wybrano go najlepszym piłkarzem Holandii, co zresztą nie powinno nikogo dziwić – 35 goli w 33 ligowych meczach, a łącznie we wszystkich rozgrywkach 49 bramek robiło ogromne wrażenie.

Po takim wyczynie Suareza chciały mieć w swoich szeregach największe drużyny w Europie. Najwięcej mówiło się o zainteresowaniu ze strony Manchesteru United, sam piłkarz również chciał trafić do Anglii. No i faktycznie 28 stycznia 2011 roku „El Pistolero” przeniósł się do Premier League, tylko że do Liverpoolu, który zapłacił za napastnika 26,5 miliona euro. Debiut Urugwajczyka nastąpił już 2 lutego w meczu ze Stoke City na Anfield Road. Suarez pojawił się na placu gry w 63. minucie i ustalił wynik meczu na 2:0, czym z miejsca zyskał wielką sympatię kibiców. W reprezentacji snajper zagrał po raz pierwszy 8 lutego 2007 roku w wygranym 3:1 meczu z Kolumbią. Od tamtej pory regularnie gra w barwach „Celestes”. Suarez znalazł się w kadrze na mundial w RPA, gdzie pokazał się z dobrej strony, zdobywając trzy gole w sześciu meczach. Kolejnym rozdziałem w reprezentacyjnej karierze „El Pistolero” było tegoroczne Copa America.
Urugwaj, podobnie jak wszyscy faworyci, nie rozpoczął argentyńskiego turnieju tak, jak by sobie tego życzył. „Charruas” zaledwie zremisowali z Peru 1:1. Jednak, tak jak cała drużyna nie mogła być zadowolona ze startu, tak w całkiem innym nastroju mógł być Suarez, który już w pierwszym spotkaniu pokazał, że wraz z Forlanem będą ważnym ogniwem zespołu. Peruwiańczycy prowadzili 1:0 i mieli szanse na podwyższenie rezultatu, ale wtedy dał o sobie znać napastnik Liverpoolu, który zachował zimną krew i nie zmarnował czystej sytuacji, doprowadzając do wyrównania. W drugiej połowie Urugwaj miał co prawda szanse na zwycięstwo, ale w ostatecznym rozrachunku lepszy remis niż nic, a remis był dziełem Suareza. W kolejnym meczu podopieczni Tabareza mierzyli się z Chile. Po raz kolejny jedną z najjaśniejszych postaci na boisku był były gracz Ajaksu. Tym razem gola w jego wykonaniu nie zobaczyliśmy, gdyż albo świetnie bronił Bravo, albo pomagała mu poprzeczka. Jednak Suarez nie tylko strzela, ale również podaje. Gdyby partnerzy z drużyny byli skuteczniejsi, to zaliczyłby w tamtym spotkaniu kilka asyst. Skończyło się na jednej, przy trafieniu Alvaro Pereiry. Drugi mecz zakończył się drugim remisem, a niebagatelny wkład w zdobycie jednego punktu po raz kolejny miał najlepszy gracz Copa.













