Miniona kolejka na niemieckich boiskach miała wielu bohaterów. Ale ponieważ w jej ramach odbywał się hit rundy rewanżowej, pojedynek Borussia Dortmund – Bayern Monachium (1:0), bohaterem całej serii został najlepszy piłkarz tego spotkania, czyli Robert Lewandowski.
Jako że już raz ten 39-krotny reprezentant Polski został uznany przez naszą redakcję piłkarzem kolejki, przedstawię tylko te najistotniejsze fakty z jego kariery, aby nie powielać informacji podanych poprzednio. Urodzony 21 sierpnia 1988 roku w Warszawie zawodnik swoją przygodę z futbolem rozpoczynał w Partyzancie Leszno, w którym trenował pod okiem swego ojca. Mając zaledwie dziewięć lat, trafił do Varsovii, a siedem lat później do Delty Warszawa. Następnie przez jeden sezon występował w rezerwach Legii. Jednak to, że jest utalentowanym napastnikiem, udowodnił w Zniczu Pruszków, w którym grał w latach 2006-2008, zdobywając tytuł króla strzelców III i II ligi. Dobra gra w niższych ligach zaowocowała transferem do Lecha Poznań. W barwach „Kolejorza” wystąpił w 91 meczach, strzelając 43 bramki (wliczając wszystkie rozgrywki). Chrapkę miało na niego kilka dobrych klubów europejskich. Robert wybrał Borussię Dortmund i z perspektywy czasu nie może żałować decyzji.

Co prawda w swym debiutanckim sezonie w Bundeslidze częściej bywał zmiennikiem Lucasa Barriosa lub grał jako ofensywny pomocnik, jednak jego osiem ligowych trafień pomogło wywalczyć mistrzostwo kraju dla „BVB”. W obecnym sezonie role się odwróciły. Paragwajczyk grzeje ławę, a „Lewy” zapracował sobie na miano gwiazdy nie tyle zespołu, co całej ligi. Polski napastnik jest najskuteczniejszym zawodnikiem swojej drużyny. Obecnie, wliczając wszystkie klubowe rozgrywki, zgromadził w tym sezonie 25 bramek. Oprócz skuteczności Polak poprawił na pewno muskulaturę, widać to podczas pojedynków z bardziej doświadczonymi rywalami. Już teraz piłkarz łączony jest z takimi klubami, jak: Bayern Monachium, Manchester City czy też Chelsea. Na razie jednak nie wiadomo, jak potoczą się losy 24-letniego napastnika, który nie ukrywa, że na tę chwilę woli zostać w Dortmundzie, ale marzą mu się większe zarobki niż 1,5 mln euro rocznie.
Środowy mecz przeciwko Bayernowi, mający niezwykle istotne znaczenie w kontekście walki o mistrzostwo Niemiec, Lewandowski mógł zakończyć nawet hat-trickiem. Ale po kolei. Reprezentant Polski od początku spotkania był bardzo aktywny, wielokrotnie napędzał ataki swojego zespołu. W pierwszej połowie jego strzał instynktownie obronił Manuel Neuer, w innej zaś sytuacji monachijczyków uratował słupek. Jednak do trzech razy sztuka. Polak w końcu wpisał się na listę strzelców w 77. minucie spotkania. Wówczas po strzale Kevina Grosskreutza „Lewy”, stojąc tyłem do bramki, musnął piłkę, czym zaskoczył bramkarza Bayernu. Tak piłkarz strzelił swojego dwudziestego gola w tym sezonie, a więc wyrównał rekord Jana Furtoka, który dokonał tego w jednym sezonie podczas gry w HSV. Pod koniec spotkania Polak mógł wbić gwóźdź do trumny gości, jednak jego strzał lobem trafił w poprzeczkę. Niemiecka prasa wypowiada się dziś o nim w samych superlatywach, świadczą o tym chociażby noty, jakie dostał za mecz. „Bild” przyznał mu notę „1”, „Ruhr Nachrichten” i „Der Westen” ocenili go na „1,5”, a „Kicker” na „2” w skali 1-6 (im niższa ocena, tym lepsza). Czy Lewandowski zapewnił już teraz Borussii drugie mistrzostwo z rzędu? Wydaje się, że raczej tak.









