Najefektowniejsze zwycięstwo w tej serii spotkań odniosła Borussia Dortmund, która rozgromiła na Rhein Energie Stadion miejscowe 1. FC Koeln, 6:1. Choć mecz ten miał wielu bohaterów, to naszym zdaniem na miano piłkarza kolejki najbardziej zasłużył prawy obrońca, Łukasz Piszczek.
Urodzony 3 czerwca 1985 roku w Czechowicach-Dziedzicach Piszczek rozpoczynał karierę pod okiem ojca w LKS Goczałkowice-Zdrój. Od początku wyjawiał spore umiejętności do gry w ataku. Dość szybko został wypatrzony przez kuźnię talentów, jak mówi się o klubie Gwarek Zabrze. W 2003 roku zdobył z zabrzańskim zespołem mistrzostwo Polski juniorów. Rok później zainteresowała się nim sama Hertha Berlin, do której piłkarz odszedł na zasadzie wolnego transferu. Jednak z miejsca, jak to się często robi w przypadku bardzo młodych zawodników, został wypożyczony do Zagłębia Lubin, by móc się ogrywać. W swoim trzecim sezonie w barwach „Miedziowych” jego 11 bramek walnie przyczyniło się do zdobycia mistrzostwa Polski, a on sam wkrótce zadebiutował w reprezentacji Polski, w następnym roku zagrał nawet na Euro 2008.
Po udanym dla siebie sezonie wrócił do Berlina. Jednak dopiero w swoim trzecim sezonie regularnie wychodził w pierwszym składzie. Ówczesny trener „Starej Damy”, Lucien Favre, ustawiał go jednak zwykle na prawej pomocy lub obronie. Z początku trudno mu było przyzwyczaić się do nowej pozycji, był niemiłosiernie ogrywany, z czasem jednak nabrał doświadczenia. Sezon 2009/20120 zakończył się dla berlińczyków fatalnie, Hertha spadła bowiem do 2.Bundesligi. Piłkarzowi po sezonie kończył się kontrakt, co dość nieoczekiwanie wykorzystała Borussia Dortmund, która ściągnęła go latem za darmo do siebie. Transfer to o tyle nieoczekiwany, że Piszczek wyróżniającym się pomocnikiem lub napastnikiem ani tym bardziej obrońcą w Berlinie nigdy nie był. W 68 ligowych spotkaniach w barwach Herthy strzelił raptem trzy gole. Trener Juergen Klopp, ściągając go do Borussii, widział w nim bardziej zmiennika dla bocznego obrońcy, Patricka Owomoyeli. Tym bardziej że w tym samym czasie do klubu z„Signal Iduna Park przechodził Robert Lewandowski z Lecha Poznań. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Obecnie Piszczek to jeden z najlepszych bocznych obrońców Bundesligi, jeśli nie najlepszy. Dość szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Kto wie jednak, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby nie poważna kontuzja Niemca Owomoyeli. „Piszczu” nie zawracał sobie jednak tym głowy i z każdym kolejnym meczem stał się ważnym ogniwem zespołu. Trener Klopp nie może się go nachwalić. W swoim pierwszym sezonie gry opuścił tylko jeden ligowy mecz. Borussia zdobyła mistrzostwo, a Piszczek zaliczył siedem asyst. Trwający sezon w jego wykonaniu jest jeszcze lepszy. Dotychczas wystąpił w 26 meczach ligowych, w których już strzelił trzy bramki, a przy siedmiu bezpośrednio asystował. I choć dortmundczycy szybko odpadli z Ligi Mistrzów, to wciąż mają szansę na dwa trofea. Zarówno w lidze, jak i Pucharze Niemiec ich głównym rywalem będzie Bayern Monachium.
W niedzielę w Kolonii Piszczek zaliczył chyba swój najlepszy występ w Bundeslidze. 22-krotny reprezentant Polski pokazał w nim wielką jakość, włożył wiele wysiłku w to spotkanie. Zaimponował zwłaszcza tym, jak walczył z obrońcami, a także tym, jak często stwarzał zagrożenie wspólnie z Kubą Błaszczykowskim. Swój świetny występ okrasił golem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego idealnie przymierzył głową, chwilę później mógł nawet podwyższyć prowadzenie, jednak przestrzelił w dość dobrej sytuacji. Druga połowa należała już do niego. Dwa razy dograł idealnie na nogę Shinjiego Kagawy, który skorzystał z tych prezentów i „BVB” wywiozło cenne trzy punkty. Mając w składzie Piszczka w takiej formie, Borussia nie musi się martwić o końcówkę sezonu. Także reprezentacja Polski może na tym tylko skorzystać podczas Euro. Oby tylko zdrowie dopisało. Bo o formę niepełna 27-latka, nawet po wyczerpującym sezonie, raczej nie trzeba się martwić.








