Jak już pisaliśmy przy okazji wybierania najlepszego piłkarza wcześniejszej kolejki, największe szanse na zaistnienie w tego typu zestawieniach mają z oczywistych względów zawodnicy ofensywni. Od każdej reguły są jednak wyjątki i piłkarzem 17. kolejki Bundesligi jest zawodnik rzeczywiście wyjątkowy – bramkarz Borussii Moenchengladbach, Marc-Andre ter Stegen.
Dlaczego wybór ter Stegena na najlepszego piłkarza 17. kolejki piłkarskiej Bundesligi jest zaskakujący? Powodów jest wiele. Po pierwsze, zawodnik jest bramkarzem, a wiadomo, że ci muszą się popisać czymś naprawdę niezwykłym, żeby przebić pozostałych zawodników, którzy mają większe pole do popisu.

Po drugie, ter Stegen to przecież wedle metryki dzieciak, a nie piłkarska gwiazda. 20-letni człek to żółtodziób w świecie wielkiego futbolu, a już na pewno na pozycji golkipera, która wymaga zimnej głowy, doświadczenia i ogromnej odpowiedzialności.
Po trzecie… porzućmy to wymienianie, bo mija się z celem. Ter Stegen udowodnił w ostatnim spotkaniu, że ma ogromny potencjał i zarówno w piłce klubowej, jak i reprezentacyjnej może osiągnąć wiele. Manuel Neuer może więc mieć konkurenta na długie lata, bo jeśli młodzieniaszek ter Stegen tak pewnie radzi sobie w tak młodym wieku, to co będzie w przyszłości? Porównanie z bramkarzem Bayernu Monachium nie jest tutaj przypadkowe, albowiem w meczu ostatniej kolejki bramkarze stanęli naprzeciw siebie. Pojedynek zakończył się remisem 1:1, ale to młody wilk z Borussii popisywał się raz za razem świetnymi paradami.
Jak rozpoczęła się błyskotliwa kariera młodego zawodnika? Co ciekawe, ale i dosyć powszechne, zaczynał od gry w polu. Dał się poznać w szkole jako twardy obrońca z gatunku, który z przyjemnością włoży głowę tam, gdzie inni baliby się włożyć nogę. Jego waleczność przynosiła mu problemy – młody zawodnik często był karany żółtymi i czerwonymi kartkami.
Przełomowym momentem w życiu piłkarza było poznanie Olivera Kahna, innego doskonałego niemieckiego golkipera, którego ter Stegen zdumiewająco przypomina stylem gry. Waleczny, krzykliwy, odważny, zawsze pewny w interwencjach i dyrygujący kolegami z pola – opis pasuje jak ulał do obu bramkarzy. Marc-Andre zapragnął być więc strażnikiem bramki, co uskutecznia do dziś.
Jeśli chodzi o kluby utalentowanego bramkarza, to nie ma tak naprawdę o czym pisać, może poza godną pochwały lojalnością zawodnika, który od 1996 roku reprezentuje barwy jednego i tego samego klubu. W tym czasie przebył drogę przez wszystkie drużyny młodzieżowe, a także rezerwy Borussii, w których był wyróżniającym się zawodnikiem, co dało mu szansę na debiut w głównym składzie. Jak na razie młody Niemiec spłaca ten kredyt zaufania w błyskawicznym tempie.











