Niemal cały czas słychać o tym, że jakiś możny europejski klub ściąga bądź chciałby mieć u siebie młodziutkiego piłkarza, w wieku od 7 do 14 lat. Ostatnie informacje głoszą, że Carlo Ancelotti pragnie ściągnąć do Mediolanu piekielnie utalentowanego piłkarza z Meksyku – Eduardo Oregona. Cóż w tym dziwnego – spytacie? Ano to, że piłkarz znad Zatoki Meksykańskiej ma dopiero…dziewięć lat.
Był rok 1991. Amsterdamskie media wprost huczały od informacji na temat „drugiego Diego Maradony” lub też „drugiego George Besta”, jak określano ściąganego wówczas do szkółki Ajaxu ledwie 7-letniego Sonny’ego Pike. Ponoć był piekielnie utalentowany. W przyszłości miał podbić piłkarską Europę. Tak jednak się nie stało. Dlaczego? – zapytacie. Wszak szkółka Ajaxu uważana jest za najlepszą na świecie. Miał tam niemal wszystko, czego trzeba młodemu piłkarzowi do rozwoju talentu. Nie udało mu się jednak zaistnieć.
W 2000 roku Pike przeszedł załamanie nerwowe spowodowane rozwodem rodziców, do którego doszło wskutek niemożności dojścia do porozumienia w paru aspektach: między innymi w tym, czy ich syn powinien skoncentrować się na piłce, czy na nauce. Sonny nigdy już choćby nie zbliżył się do formy prezentowanej w szkółce Ajaxu, która miała być wręcz wybitna. Profesjonalną karierę zakończył trzy lata później. W tym samym roku już jako Luke Pike rozpoczął studia na wydziale filozofii na uniwersytecie w Dundee. Do wielkiej piłki już nie wrócił, lecz niejako dla przyjemności ganiał jeszcze za futbolówką w amatorskich klubikach Waltham Forest i Dryburgh Saints.
W roku, w którym korki na kołku zawiesił Pike, słynna Barcelona interesowała się urodzonym w 1992 roku Argentyńczykiem, Ericem Lamelą. Młodziutki Latynos wraz z rodzicami przyleciałi nawet do Katalonii, gdzie wkrótce ustalono szczegóły kontraktu. Młodziutki gracz juniorskiej ekipy River Plate w „Dumie Katalonii” miał otrzymywać 250 tysięcy euro kieszonkowego rocznie. Ponadto klub miał płacić wszystkie jego rachunki (oprócz telefonicznych), a rodzice Lameli mieli mieć załatwioną pracę w Barcelonie.
Wtedy to doszło do swoistego buntu w ojczyźnie Erica. Jego rodacy uznali Barcelonę za kidnappera, w „Kraju Tanga” popularne było hasło „Lamela w River”. Wreszcie ojczysty klub młodziutkiego Argentyńczyka złożył skargę do UEFA. Nie wiadomo, jak to się zakończyło, jednak pewnym jest, że Lamela pozostał w Buenos Aires.
Z kolei w zeszłym roku doszło do niezbyt często spotykanej sytuacji. Manchester United ściągnął dziewięciolatka z australijskiego Brisbane – Rhaina Davisa. Moralne to nie było, jednak ciekawostką pozostaje fakt, w jaki sposób „Czerwone Diabły” dowiedziały się o tym zawodniku. Otóż jego dziadek przesłał do klubu płyty DVD z popisami wnuka. To wystarczyło, by Man United przyjęło chłopca do akademii dla maluchów.
Zostało udowodnione naukowo, że w tak młodym wieku nie da się ocenić skali możliwości piłkarza, jednak Rhain już teraz ochrzczony został mianem „nowego Rooneya”. Jego przypadek nie jest jedyny. Krążą pogłoski, że co roku Manchester kaperuje i ściąga do siebie kilkudziesięciu jego rówieśników z niemal całego świata.










