Wisła Kraków pokonała na własnym boisku Zagłębie Lubin 1:0 w meczu 3. kolejki T- Mobile Ekstraklasy. Strzelcem bramki był David Biton, który pewnie wykorzystał rzut karny. Było to pierwsze ligowe zwycięstwo podopiecznych Roberta Maaskanta w bieżącym sezonie
Przed spotkaniem wiślacy oraz ich trener dawali do zrozumienia, że myślą już o meczu z APOEL-em. Podkreślali jednak, iż do spotkania z Zagłębiem podejdą w pełni skoncentrowani. Od początku pojedynku z „Miedziowymi” podopieczni Roberta Maaskanta mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki. Nie przekładało się to jednak na stwarzane sytuacje podbramkowe.

Pierwszą groźną akcję stworzyło sobie Zagłębie. Długą piłkę z prawej strony boiska przejął Pawłowski, który wbiegł z nią w pole karne i w siłowym pojedynku zdołał pokonać dobrze zbudowanego Chaveza. Reprezentant Polski, mając przed sobą Pareikę, zdecydował się oddać strzał czubkiem buta, lecz uderzenie wylądowało w bocznej siatce.
W 14. minucie lubinianie po raz kolejny zaatakowali. Sernas uprzedził jednego z defensorów, wbiegł z futbolówką w pole karne i odegrał po ziemi do Pawłowskiego. Ten próbował strzelać, ale futbolówka zeszła mu z buta, co nieoczekiwanie mógł wykorzystać Małkowski. Zawodnik Zagłębia przejął piłkę i znalazł się tuż przed bramkarzem Wisły. Estończyk popisał się jednak doskonałą interwencją i tylko dzięki niemu na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis.
Już kilkanaście sekund później wyraźnie rozochoceni goście stworzyli kolejną sytuację bramkową. Hanzel zagrał do Pawłowskiego, który z pierwszej piłki doskonale odegrał do wbiegającego w pole karne partnera. Hanzel w doskonałej sytuacji fatalnie spudłował, co wywołało owacje wśród kibiców Wisły.
„Biała Gwiazda” najbliżej zdobycia bramki była w 17. minucie, kiedy to po indywidualnej akcji Iliewa piłka trafiła do Łukasza Garguły stojącego przed polem karnym. Wiślak przyjął futbolówkę i bez zastanowienia uderzył. Po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od linii bramkowej i wyszła w pole.
Po pół godzinie gry na strzał zdecydował się Nunez. Argentyńczyk przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową i uderzył z powietrza. Futbolówka minęła jednak słupek bramki strzeżonej przez Isailovicia, który spokojnie odprowadził ją wzrokiem.
W pierwszej części meczu wiślakom brakowało pomysłu na grę. Większość dośrodkowań wybijali obrońcy Zagłębia, a strzały z dystansu w większości były niecelne. Zdecydowanie groźniejsi byli „Miedziowi”, którzy jeśli już zapuszczali się pod pole karne gospodarzy, to potrafili zagrozić bramce rywali.












