W pierwszym meczu rozpoczynającym 5. kolejkę Premier League Stoke City zremisowało 1:1 na Britannia Stadium z West Hamem. Zawodnicy Tony’ego Pulisa mogli wygrać to spotkanie, ale zdecydowanie zabrakło im szczęścia.
Przed meczem piłkarze Stoke City narobili swoim kibicom apetytu. Po poniedziałkowym zwycięstwie nad Aston Villą pokazali, że na własnym terenie spisują się dosyć solidnie i trudno wywieźć stąd rywalom punkty. Natomiast kibice „Młotów” z niecierpliwością czekali na pierwsze punkty swojego zespołu. W tym meczu ich piłkarze musieli radzić sobie bez menedżera, Avrama Granta. Izraelczyk wyjechał do swojej ojczyzny na święto żydowskie. Podobnie jak Tal Ben-Haim.
Przez pierwsze pół godziny gry piłkarze West Hamu znajdowali się w głębokiej defensywie. Najpierw w 8. minucie Matthew Etherington znalazł w polu karnym Rory Delapa, ale ten niecelnie posłał piłkę do Kenwyne’a Jonesa. Później do głosu doszli goście. Z dystansu próbował strzelać Carton Cole, lecz niecelnie. Pięć minut później mocny strzał z powietrza zza pola karnego oddał były piłkarz Interu Mediolan, Victor Obinna. Nigeryjczyk trafił w rękę jednego z zawodników Stoke i przyjezdni domagali się karnego, ale gwizdek sędziego milczał. Chwilę później gospodarze nie wykorzystali doskonałych okazji na prowadzenie w tym meczu. Najpierw Pennant dośrodkował z rzutu wolnego, piłkę z rąk wypuścił Greene, pierwszy dopadł do niej Robert Huth, ale trafił w słupek. Chwilę później z tego samego miejsca rzut wolny po raz kolejny wykonywał angielski skrzydłowy. Po odbiciu się od muru piłka trafiła w pole karne, ale tym razem spudłował Jones.
Po niewykorzystanych sytuacjach „Garncarzy”, na prowadzenie w 32. minucie wyszedł West Ham. Piłkę dośrodkował Obinna, a zamieszania w polu karnym skorzystał Parker, który wpakował futbolówkę do bramki Sorensena. Chwilę później mogło być już 2:0, ale strzał Piquionne’a zatrzymał się na poprzeczce.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Stoke. Już trzy minuty po wznowieniu gry było 1:1. Podanie najaktywniejszego w tym spotkaniu Pennanta wykorzystał Kenwyne Jones. Reprezentant Trinidadu i Tobago mógł mieć dwie bramki na swoim koncie w tym spotkaniu. Jednakże w 58. minucie po ograniu Mathew Upsona trafił w słupek. Jednak londyńczycy nie zamierzali składać broni w tym meczu. W 70. minucie Sorenssen obronił mocny strzał Obinny, a następnie z trudem wybronił uderzenie z głowy Gabiddona. Piłkę meczową w 83. minucie miał Ricardo Fuller, ale po jego strzale z głowy piłka odbiła się od poprzeczki. Wynik utrzymał się do końca spotkania.










