W 12. kolejce rozgrywek Barclays Premier League w pojedynku na szczycie Manchester City pokonał na własnym stadionie zespół Newcastle United 3:1. Podopieczni Roberto Manciniego potwierdzili swe wielkie umiejętności i aspiracje – ich gra momentami zapierała dech w piersiach. Negatywnym bohaterem spotkania został stoper gości Ryan Taylor.
Mecz Manchesteru City z Newcastle United zapowiadany był jako niezwykłe starcie – znajdujący się świetnej formie lider Premier League podjąć miał ekipę skazywaną przez ekspertów na walkę o utrzymanie się w gronie najlepszych angielskich drużyn. Dotychczasowa postawa Newcastle United przechodziła jednak najśmielsze oczekiwania. „Sroki” prezentowały bowiem futbol charakteryzujący raczej ekipę, która mierzy w europejskie puchary. Podobnie jak „The Citizens”, podopieczni Alan Pardewa w ciągu pierwszych jedenastu kolejek angielskiej ekstraklasy nie zaznali goryczy porażki. Kibice z St James’ Park po cichu zaczęli nawet liczyć na to, że obecny team nawiąże do poczynań „The Magpies” sprzed kilkunastu lat, kiedy to na boiskach brylowali tacy gracze, jak: Alan Shearer, Faustino Aprilla czy David Ginola.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo niemrawo. W pierwszych kilkunastu minutach na boisku nie wydarzyło się nic szczególnego. Senne tempo, wiele indywidualnych błędów, nieskładne akcje – tak mniej więcej można opisać to, co działo się na murawie. Obraz w żaden sposób nieprzypominający meczu Premier League przerwał napastnik „The Citizens” Sergio Aguero. W 21. minucie w błyskotliwy sposób ograł on obrońcę „Srok” Stevena Taylora, ale jego potężny strzał na bramkę Newcastle poszybował zbyt wysoko. Bliski szczęścią był również Balotelli, jednakże przy jego uderzeniu głową z okolic wapna fenomenalnym wręcz refleksem popisał się Tim Krul i zdołał wypiąstkować piłkę ponad poprzeczkę.
Kilka ciekawych zagrań graczy Manchesteru City w wyraźny sposób wpłynęło także na grę gości. Nie zamurowali oni dostępu do własnej bramki, wręcz przeciwnie – na akcje podopiecznych Roberto Manciniego postanowili odpowiedzieć otwartą, ofensywną grą. Jedna z akcji Newcastle o mały włos nie wyprowadziła ich na prowadzenie. Yohan Cabaye z chirurgiczną precyzją wyłożył piłkę Dembie Ba,a ten znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gospodarzy, ale uderzył piłkę wprost w ręcę reprezentanta Anglii.
Spustoszenie przyniosły ostatnie chwile pierwszej odsłony spotkania. W 40. minucie po strzale Yayi Toure futbolówka trafiła w rękę Taylora. Jako że zdarzenie miało miejsce w polu karnym gości, arbiter podyktował „jedenastkę”. Do piłki podszedł Balotelli i tak zaczarował Krula, że ten nawet nie drgnął. Włoch natomiast lekkim uderzeniem przy słupku wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Nie minęło 180 sekund, a Manchester podwyższył na 2:0. Znów nie popisał się Ryan Taylor. Stoper gości nieumiejętnie przyjął piłkę pod własną bramką, a jego błąd techniczny wykorzystał Micah Richards i nie dał najmniejszych szans holenderskiemu bramkarzowi Newcastle na skuteczną interwencję.











