Na Goodison Park w ramach 22. kolejki Premier League spotkały się zespoły górnej części tabeli: Everton i Manchester City. Roberto Mancini i jego zawodnicy pojechali do Liverpoolu po szóste zwycięstwo z rzędu.
Żadna drużyna od połowy grudnia nie potrafi zatrzymać „The Citizens”. Odkąd zespół zatrudnił nowego szkoleniowca Manchester grał coraz lepiej. Na Evertonie jednak zakończyła się niezła passa City…
Piłkarze z City of Manchester Stadium nieraz już w tym sezonie pokazali, że nie potrafią grać na stadionach rywali. To było widać również w tej potyczce. Everton dominował i stwarzał sobie więcej okazji pod bramką Shaya Givena.
Pierwsi zaatakowali goście, ale to był jeden z nielicznych ataków City w pierwszej części gry. W 14. minucie po dośrodkowaniu Martina Petrowa pierwszą bramkę dla przyjezdnych mógł zdobyć Robinho, ale uderzał niecelnie.
Gospodarze po słabych kilkunastu minutach wzięli się za grę i w 20. minucie Landon Donovan, nowy nabytek klubu, po podaniu Sahy mógł zdobyć pierwszego gola dla swojego zespołu, jednak próba lobu nie do końca mu się udała. Amerykanin miał kolejną szansę chwilę później, ale tym razem jego strzał zablokował Gareth Barry.
W 27. minucie Diniar Bilialetdinow wpadł w pole karne i uderzył z całej siły w kierunku bramki rywali, lecz muśnięcie piłki przez Givena uratowało Manchester City przed stratą gola. Przyjezdni poczuli, że tego meczu nie będzie łatwo nawet zremisować.
W 37. minucie znakomicie z rzutu wolnego nieopodal prawego narożnika pola karnego uderzył Steven Pienaar. Reprezentant RPA znalazł lukę w murze utworzonym przez piłkarzy rywali, uderzył i idealnie zmieścił piłkę tuż przy słupku.
Trzy minuty przed przerwą kolejną wspaniałą szansę zmarnował Bilialetdonow. Piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek bramki Manchesteru City. W doliczonym czasie pierwszej połowy goście mogli wyrównać za sprawą niezawodnego Carlosa Teveza, ale Argentyńczyk nie sięgnął piłki dogrywanej przez Bellamy’ego.
Wielki pech spotkał gości tuż przed zejściem na przerwę. Micah Richards przytrzymywał za koszulkę w polu karnym Louisa Sahę i w konsekwencji sędzia Andre Marriner podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Saha i pewnie wykorzystał „jedenastkę”. Po golu na 2:0 arbiter zakończył pierwszą część spotkania.
W drugiej połowie Manchester mocno podkręcił tempo i częściej atakował na bramkę strzeżoną przez Tima Howarda. Bardzo blisko zdobycia kontaktowego gola był Javier Garrido. Piłkarz City uderzał z rzutu wolnego, a piłka nieznacznie minęła bramkę Givena. Goście starali się, ale nie umieli znaleźć sposobu na pokonanie Howarda. Carlos Tevez nie był w najwyższej dyspozycji. Argentyńczyk zdobywał gole w każdym z ostatnich ośmiu spotkań City.
Everton skupił się na obronie rezultatu. Podopieczni Davida Moyesa od czasu do czasu kontrowali jednak groźnie na bramkę Givena. Dwukrotnie między 78. a 81. minutą Everton był bardzo bliski strzelenia kolejnych goli. Najpierw po strzale głową Fellainiego i wspaniałej interwencji Givena piłka odbiła się od słupka, a po chwili Cahill w podobny sposób trafił w poprzeczkę.










