Lech Poznań do 85. minuty grał fatalnie, jednak zabójcza końcówka w wykonaniu piłkarzy Bakero dała im zwycięstwo 3:0 w wyjazdowym spotkaniu z Arką Gdynia. Po porażce z Lechem sytuacja Arki w tabeli znacznie się pogorszyła.
Spotkanie Arki Gdynia z Lechem Poznań to święto dla kibiców obu drużyn. Fani z Poznania i Gdyni żyją w przyjaźni, a najlepiej było to widać chwilę przed rozpoczęciem meczu. Kibice wrzucili na boisko dużą ilość serpentyn i spotkanie rozpoczęło się z kilkominutowym opóźnieniem.

Po uporaniu się z elementami oprawy znajdującymi się na murawie piłkarze ruszyli do walki. Pierwszy groźną sytuację stworzył Lech. Z rzutu wolnego uderzał Stilić, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Odpowiedź Arki była błyskawiczna. Doskonałe dogranie z lewej strony na jedenasty metr otrzymał Zawistowski, ale mając przed sobą praktycznie pustą bramkę, fatalnie przestrzelił.
W 20. minucie w ekwilibrystyczny sposób, przewrotką, uderzał Ubiparip, ale piłka po jego strzale minęła słupek bramki strzeżonej przez Moretto. Dziesięć minut później ładną indywidualną akcją popisał się Giovanni. Zawodnik Arki ładnie ograł trzech piłkarzy Lecha i groźnie uderzył, ale na posterunku był Kotorowski.
Pierwsza połowa spotkania toczona była w niezłym tempie, co prawda brakowało czystych sytuacji strzeleckich, ale kibice na poziom spotkania nie mogli narzekać.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy był nudny. Ani jedni, ani drudzy nie stworzyli nawet namiastki groźnej sytuacji pod bramką rywala. Wart odnotowania z tego fragmentu gry był tylko strzał z rzutu wolnego Marciano Brumy, który bardzo dobrze obronił Kotorowski.

Dopiero w 70. minucie piłkarze Lecha stworzyli pierwszą groźną akcję w drugiej połowie. Ładna dwójkowa akcja Stilicia i Ubiparipa, zakończona strzałem tego drugiego, ale piłka poszybowała wysoko nad bramką.
To, co stało się w ostatnich minutach spotkania, nie śniło się kibicom Arki w najgorszych koszmarach. Zaczęło się w 85. minucie od fatalnego zachowania Brumy. Obrońca Arki w głupi sposób stracił piłkę, a potem sfaulował Stilicia. Lech szybko wykonał rzut wolny, Stilić dokładnie dośrodkował do niepilnowanego Ślusarskiego, a ten skierował piłkę głową do pustej bramki. Chwilę później było 2:0. W sytuacji sam na sam znalazł się Artjoms Rudnevs i mocnym strzałem w krótki róg umieścił futbolówkę w bramce. „Kolejorz” nie zrezygnował z dalszych ataków i minutę po drugiej bramce strzelił trzecią. Ślusarski dograł piłkę do niepilnowanego Mikołajczaka, a ten uderzeniem głową pokonał Moretto.











