Hannover pokonał 3:2 Werder Brema. W pierwszych dziesięciu minutach gole zdobywali Huszti i Andreasen. Z rzutu karnego bramkę kontaktową strzelił Hunt. Po przerwie trafiali De Bruyne i ponownie Huszti. 79 minut na boisku przebywał Artur Sobiech.
Już w 2. minucie goście stworzyli groźną akcję. Dobrze po prawej stronie włączył się Gebre Selassie, ale jego wrzutka została zablokowana. Werder dalej atakował, Hannover sprawiał za to wrażenie zagubionego. Bardzo szybko żółtą kartkę zarobił Haggui. To jednak gospodarze jako pierwsi zdobyli bramkę. Huszti, który w poprzednim spotkaniu zaliczył cztery asysty, podszedł do piłki ustawionej na 20. metrze i pięknym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza Werderu. W 9. minucie było już 2:0. Sobiech ruszył, rozciągnął grę na lewą stronę, a Huszti świetnie dośrodkował na piąty metr do wbiegającego Andreasena. Duńczyk strzałem głową pokonał Mielitza. Werder starał się uspokoić grę i podnieść się po dwóch szybko straconych golach. Goście nieco przeważali i zdobyli bramkę kontaktową. Aytekin w przeciwieństwie do polskich sędziów nie ma problemów ze wzrokiem i kiedy Haggui zagrał piłkę ręką, bez zastanowienia podyktował rzut karny. Z jedenastu metrów w samo okienko uderzył Hunt.
W okolicach 30. minuty gra wyraźnie się zaostrzyła, co było efektem walki o przewagę w środku pola. Żółtymi kartkami zostali ukarani Bargfrede i Schlaudraff. W 35. minucie świetną kontrę przeprowadził Werder. Bardzo dobrze lewą stroną ruszył Elia, dośrodkował, piłka doszła do Hunta, którego przed siebie wybił Zieler. W walce o piłce, jak wykazały powtórki, być może Stindl zagrał ręką, ale zarówno niepodyktowanie, jak i odgwizdanie rzutu karnego byłoby w tej sytuacji kontrowersyjną decyzją. Chwilę później niewiele zabrakło, aby Hannover podwyższył prowadzenie. Stindl doszedł przed polem karnym do odbitej piłki i oddał strzał. Futbolówka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i mało brakowało, aby wpadła do siatki tuż obok słupka. Przed końcem pierwszej połowy gola mógł zdobyć jeszcze Sobiech, ale do podania Schlaudraffa pierwszy doszedł bramkarz gości.
Pięć minut po wznowieniu gry Werder mógł wyrównać. Goście przejęli piłkę na środku pola, długim podaniem uruchomiony został Arnautović, który wbiegł w pole karne, ale oddał niecelny strzał. Kolejne minuty w większości upłynęły na walce w środku pola, choć przewagę miał Werder. W związku z tym skazany na pojedynek z dwoma obrońcami był Sobiech, który na nieco ponad dziesięć minut przed końcem został zmieniony. Jednak najciekawsze wydarzenia miały dopiero nadejść.
W 74. minucie kapitalną akcję przeprowadził Werder. De Bruyne zagrał na prawą stronę do Arnautovicia, ten dośrodkował piłkę w pole karne, Elia przyjął ją i zgrał do De Bruyne, który mocnym strzałem pod poprzeczkę wyrównał stan meczu. W 81. minucie kolejnego gola zdobył Werder, ale tym razem popisał się sędzia liniowy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę do siatki skierował Sokratis, ale znajdował się na pozycji spalonej. Chwilę później futbolówka ponownie znalazła się w bramce Zielera. Do siatki skierował ją Akpala, ale sędzia liniowy ponownie podniósł chorągiewkę. Tym razem popełnił błąd. W 86. minucie klasę pokazał Zieler, który świetnie obronił strzał Arnautovicia. W doliczonym czasie gry Hannover mógł sobie zapewnić trzy punkty. Zieler potężnym wykopem rozpoczął akcję, w polu karnym rywala do piłki doszedł Ya Konan, ale jego strzał został zablokowany. Chwilę później na stadionie podniosła się ogromna wrzawa. Rausch dośrodkował z lewej strony, a ulubieniec kibiców, Szabolcs Huszti, zdobył bramkę przewrotką. Piłka odbiła się co prawda jeszcze od obrońcy Werderu, ale nie należy umniejszać zasług strzelca. Węgier za zdjęcie koszulki otrzymał żółtą kartkę, a po chwili za zbyt długie wracanie na własną połowę zobaczył drugą i musiał opuścić boisko. Hannover wyszarpał trzy punkty, choć nie wiadomo, jakby to wyglądało, gdyby sędzia uznał prawdopodobnie prawidłowo zdobytą bramkę przez Hannover.








