Niebywały popis umiejętności strzeleckich dał przed kilkudziesięcioma minutami Robert Lewandowski. Polski napastnik zapisał się na kartach historii, zdobywając pięć bramek w ledwie kilka minut.
Spotkanie z VfL Wolfsburg zaczął na ławce rezerwowych, ale w kwadrans po rozpoczęciu się drugiej połowy kompletował już hattricka. Kilka minut później mógł w pełni otwartą dłonią pozdrawiać fanów „Wilków”, patrząc, jak Pep Guardiola nie może powstrzymać zdumienia.
Najpiękniejszą, piątą bramką Robert Lewandowski niewątpliwie przeszedł do historii europejskiej piłki. Nie wystarczyły mu historyczne cztery bramki z Realem, dorzucił do swojej kariery kolejne osiągnięcia. Do dziś w historii niemieckiej piłki nie było jeszcze żadnego rezerwowego, który potrafiłby strzelić pięć goli po wejściu na boisko, a co dopiero zrobić to w tak krótkim czasie.
https://www.youtube.com/watch?v=sX31vjy-KaY
Lewandowski został też zdobywcą najszybszego hattricka w historii niemieckich rozgrywek. Do wyrównania prawie 40-letniego rekordu liczby strzelonych bramek w jednym spotkaniu na niemieckich boiskach należącego do Dietera Muellera (1977 rok) zabrakło mu ledwie jednego trafienia.
Robert zawstydził dziś najlepszych strzelców globu. Wolfsburg próbował ratować sytuację, wprowadzając na boisko Nicklasa „Lorda” Bendtnera, ale nawet legendarny Duńczyk niewiele mógł poradzić na wynik 1:5. „Lewy” zdołał też zawstydzić całe drużyny piłkarskie, w 10 minut zdobywając chociażby tyle bramek, ile w 630 tego sezonu przypisać sobie może cała kadra Liverpoolu.

Co jasne, Robert swoim wyczynem wzbudził niebywałe zainteresowanie mediów i fanów piłki na całym świecie. Polski napastnik tym, co zrobił, przebił powrót Mario Balotellego z wielkim hukiem, bramkę samobójczą Marcina Wasilewskiego w Capital One Cup czy rządzące zazwyczaj w social media fanki Justina Biebera i One Direction.
Jutro w każdym wydaniu wiadomości sportowych na świecie widz/słuchacz/czytelnik obejrzy/usłyszy/przeczyta, że polski piłkarz dokonał rzeczy niebywałej. Osiągnięcia tak trudnego do wyobrażenia sobie, a co dopiero do wykonania. I to na takim poziomie sportowym. Milionom na całym świecie trudno byłoby to powtórzyć na osiedlowym orliku, a to była, przypomnijmy, Allianz Arena.
Dlatego dziś z całego świata powinny do Roberta wędrować wielkie gratulacje. W takie wieczory polscy fani piłki są dumni z bycia Polakami reprezentowanymi przez gwiazdę światowego formatu.









