Większość drużyn z Premiership ma już za sobą 20 meczów. W ostatnim pojedynku zaległej 17. kolejki, Stoke zmierzyło się na własnym stadionie z Fulham. Ostatecznie po emocjonującym meczu, w którym padło pięć bramek, górą byli gospodarze. Pokonali londyński zespół 3:2.
Bardzo trudno było wskazać w tym meczu faworyta. Drużyna ze Stoke pewnie czuła się na własnym stadionie i mogła sprawdzić niespodziankę. Zespół z Londynu ma dużo lepszy bilans meczów, a wspaniałą passę sześciu spotkań bez porażki zakończył pojedynek z Chelsea. Mecz na Britannia Stadium zapowiadał się zatem niezwykle emocjonująco.
Już od początku meczu ostro do ataku wzięli się piłkarze Stoke i od 12. minuty mogli się cieszyć z prowadzenia 1:0. Matthew Etherington dośrodkował piłkę na głowę były zawodnik Boro, Sanli Tuncaya, który wpakował ją do siatki. Stracona bramka kompletnie wybiła gości z rytmu – całkowicie oddali pole gry podopiecznym Tony’ego Pullisa. Następne bramki były kwestią czasu. W 33. minucie kolejną asystę zaliczył Etherington, tym razem dośrodkowując wprost na głowę Abdoulaye Faye. Cztery minuty później było już 3:0, po tym jak cudownym strzałem z półwoleja popisał się Mamady Sidibe. Gospodarze do przerwy sensacyjnie prowadzili trzema bramkami, a Fulham nie przypominało zespołu, który nie tak dawno odprawił z kwitkiem Manchester United.
Pewne prowadzenie znacznie rozluźniło szeregi Stoke, co skrzętnie zaczęli wykorzystywać przyjezdni. Menedżer londyńczyków musiał w szatni porządnie nimi wstrząsnąć, bo w drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inny zespół. Sygnał do odrabiania strat dał były piłkarz Chelsea i Newcastle, Damien Duff, który zdobył w 61. minucie pierwszą bramkę. Goście wciąż atakowali mając nadzieję, że uda im się wywieźć korzystny rezultat. Emocje sięgnęły zenitu, gdy wprowadzony w drugiej połowie Clint Dempsey cudownym strzałem z woleja z odległości 25 metrów nie dał bramkarzowi Stoke szans na interwencję. Kontaktowa bramka jeszcze bardziej uskrzydliła „Cottegers” jednak nie udało im się wyrównać.
Stoke po emocjonującej końcówce pokonuje niespodziewanie Fulham 3:2 i awansuje na dziesiątą pozycję, tuż za swoim wtorkowym rywalem.










