Daniel Abwo dostał od Oresta Lenczyka szansę i nie zmarnował jej. Praca Nigeryjczyka poszła jednak na marne, bo Piątkowski w ostatnich 120 sekundach regulaminowego czasu gry trafił do siatki Gliwy.
Początek meczu zdecydowanie należał do przeciętnych ostatnio „Miedziowych”. W wyjściowym składzie Zagłębia nie zabrakło niespodzianek. Orest Lenczyk zaryzykował i wystawił od pierwszej minuty Davida Abwo. Ten za zaufanie odwdzięczył się w najlepszy możliwy sposób. Już w 8. minucie Jeż zagrał mu piłkę na wolne pole, a on strzałem w lewy róg pokonał Jakuba Słowika. 120 sekund później powinno być 2:0. Arkadiusz Piech uderzył piłkę po dośrodkowaniu Cotry, ale świetną paradą popisał się golkiper Jagiellonii Białystok. Nie minęło osiem minut, a goście mieli stuprocentową okazję do wyrównania. W polu karnym niekryty Balaj dostał futbolówkę i nieatakowany uderzył szybko z pierwszej piłki, ale wykończenie było fatalne. Czech mógł pluć sobie w brodę. Obrońcy nie kwapili się, by ruszyć do niego, dzięki czemu mógł zachować chłodną głowę, ułożyć sobie piłkę i wpakować ją do siatki obok bezradnego Gliwy.

Golkiper Zagłębia Lubin nie miał łatwego dnia. Grzyb wygrał przedmeczowe losowanie i zdecydował, że to bramkarz przeciwników będzie musiał bronić pod słońce. Panująca aura zdecydowanie przeszkadzała 25-latkowi, jednak rzeszowianin tego dnia wyjątkowo nie zawodził. Podobnie grał David Abwo, którego na boisku przy Marii Skłodowskiej Curie było pełno. Równie aktywny był Balaj, który dwoił się i troił, żeby pokonać Michała Gliwę lub zaliczyć kluczowe podanie. Skutecznie uniemożliwiali mu to defensorzy gospodarzy.
Szansę na podwyższenie rezultatu miał także Arkadiusz Piech. Napastnik dostał znakomite podanie na wolne pole, jednak cały czas na plecach miał obrońcę „Jagi”. Były piłkarz Sivassporu zdołał obrócić się z futbolówką, jednak uderzył prosto w Słowika. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Piech ponownie dopadł do piłki. Piekielnie mocne uderzenie z pola karnego leciało w światło bramki, ale paradą kolejki popisał się ponownie bramkarz piłkarzy w żółto-czerwonych trykotach.
Pierwsza połowa zakończyła się równo po 45 minutach pierwszej odsłony. Jagiellonia nie mogła wygrywać ani nawet remisować w tym spotkaniu, gdyż nie umiała trafić w światło bramki Zagłębia przez długi czas. Słabszą dyspozycję w obronie wykorzystała za to ekipa „Miedziowych”, która grała dziś koncertowo. Trener Stokowiec może być wdzięczny Słowikowi, dzięki któremu do przerwy było tylko 1:0.
Abwo nie zabrakło animuszu również w drugich 45 minutach. David szybko przemieścił się z piłką sprzed własnego pola karnego pod „szesnastkę” przyjezdnych, jednak Ukah zdążył z interwencją i wybił futbolówkę na rzut rożny. Obrońcy Jagiellonii zapomnieli, że przy wrzutach z autu nie ma spalonego, i puścili niemal samego Nigeryjczyka, który ruszył w stronę „szesnastki” Słowika. Afrykańczyk fatalnie wykończył sytuację, w związku z czym niebezpieczeństwo zażegnano.












