W 4. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk przed własną publicznością przegrała z Piastem Gliwice 1:2 mimo prowadzenia 1:0. Goście odrobili straty i trzy punkty pojadą do Gliwic.
W wyjściowej jedenastce Lechii pojawił się Piotr Brożek, który grał na pozycji lewego pomocnika. Poza powrotem Brożka do pierwszego składu obaj trenerzy nie zaskoczyli swoimi wyborami. Na PGE Arenie nie zachwyciła liczba kibiców, którzy nawet w połowie nie zdołali wypełnić stadionu.

Mecz rozpoczął się od spokojnych ataków pozycyjnych obu drużyn. Jedni i drudzy badali teren, ale jako pierwsi to gospodarze próbowali strzelić bramkę. Abdou Razack Traore dograł piłkę na piąty metry w kierunku Rasiaka, ale szybszy i sprytniejszy okazał się jeden z obrońców Piasta, który wybił futbolówkę na rzut rożny.
Kolejną ciekawą sytuację mieliśmy dopiero w 17. minucie. Głową uderzał Grzegorz Rasiak, ale piłka po jego strzale uderzyła w poprzeczkę. Jak się później okazało, nowy nabytek Lechii po dobrym dośrodkowaniu Machaja znalazł się za linią obrońców, a co za tym idzie, sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Chwilę po tej sytuacji próbowali odpowiedzieć piłkarze z Gliwic, ale po zamieszaniu w polu karnym faulowany był bramkarz gospodarzy.
W 24. minucie Trela musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Machaj zaskoczył wszystkich sztuczką techniczną w środku pola, na lewej stronie minął kolejnego zawodnika i dograł futbolówkę wprost na nogę Traore, a ten bez żadnych problemów umieścił piłkę w siatce. Bardzo aktywny w pierwszych minutach spotkania był Mateusz Machaj. Bramka reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej została zadedykowana nowo narodzonej córce.
W 36. minucie bardzo ciekawą akcję stworzył Piast, a w szczególności Tomasz Podgórski. Kaptan gości minął dwóch, trzech zawodników i uderzył piłkę sprzed pola karnego, ta trafiła wprost w ręce Buchalika. Kilka minut później ładnym dryblingiem popisał się Oleksy, który zagrał futbolówkę do Podgórskiego, ale ten znowu strzela wprost w bramkarza.
Do końca pierwszej połowy nic wartego odnotowania się nie wydarzyło. Patrząc na sytuację na boisku, Piast Gliwice nie jest słabszą drużyną. Lechia wykorzystała nie najlepszy okres gry gości i strzeliła gola, ale w końcówce pierwszej części spotkania kilkakrotnie groźnie zaatakowały „Piastunki” i jeżeli gospodarze chcieli utrzymać lub podwyższyć wynik z pierwszych 45 minut, musieli skupić się do ostatniego gwizdka sędziego.












