W ostatnim meczu 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice pokonał Wisłę Kraków 2:0. Dla gliwiczan była to czwarte zwycięstwo z rzędu. „Piastunki” zrównały się punktami z Legią Warszawa i zajmują trzecią lokatę w TME.
Wraz z pierwszym gwizdkiem do zdecydowanych ataków przystąpili piłkarze Piasta. Zespół z Krakowa został zepchnięty do defensywy i nie miał za wiele do powiedzenia. „Piastunki” atakowały, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Dopiero w 13. minucie poważnie zagroziły bramce Pareiki. Po dośrodkowaniu Podgórskiego z rzutu rożnego Zbozień przedłużył piłkę do Jurado, a ten spudłował z trzech metrów. Od tego momentu gra obu drużyn zdecydowanie się ożywiła.

W 17. minucie z prawego skrzydła dokładnie na głowę Genkowa dośrodkował Jovanović, ale strzał Bułgara był za słaby i Trela nie miał problemów z wyłapaniem piłki. Pięć minut później bardzo dobrą okazję do objęcia prowadzenia miał Piast. Z rzutu wolnego z narożnika boiska uderzał Podgórski, a futbolówka musnęła głowę stojącego w murze Boguskiego i odbiła się od poprzeczki. Zawodnicy gospodarzy wyglądali lepiej piłkarsko, grali zdecydowanie i szybko atakowali. Dobrze spisywał się na prawym skrzydle Matej Izvolt, który raz po raz szarżował na bramkę Pareiki. Równie dobrze w środku polu prezentował się Tomasz Podgórski.
W 32. minucie Izvol właśnie uderzył z 20 metrów, piłka otarła się jeszcze o Szewczyka, ale nie zaskoczyło to estońskiego golkipera. W kolejnych minutach z dystansu próbował uderzać Podgórski, ale jak na razie jego próby były nieskuteczne. W 42. minucie dobrą kontrę przeprowadził Melikson. Pomocnik Wisły przebiegł środkiem boiska i zagrał do wbiegającego z prawej strony Jaliensa. Holender jednak za bardzo zbiegł do linii i jego strzał z ostrego kąta nie zaskoczył stojącego w bramce Treli. Konsekwentna gra Piasta opłaciła się w 44. minucie. W środku pola Meliskon stracił piłkę, która od razu została zagrana pod pole karne do Kędziory, ten ładnie ją zgasił na klatce piersiowej i odegrał do nadbiegającego Podgórskiego. Kapitan Piasta płasko przymierzył i futbolówka wylądowała w siatce. Była to trzecia bramka zdobyta w trzecim meczu z rzędu przez 27-letniego pomocnika. Błędu nie ustrzegł się golkiper Wisły. Uderzenie Podgórskiego wyglądało na stosunkowo łatwe. Ale fakty są takie, że po pierwszej dobrej połowie „Piastunki” do szatni schodziły z jednobramkową przewagą.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości. Wiślacy grali jednak bardzo niedokładnie i nie potrafili zagrozić bramce Treli. Gospodarze za to ładnie kontrowali. I właśnie w jednej z takich kontr poważnie zagrozili wiślakom. Najpierw w 48. minucie nad poprzeczką uderzał Jurado, a dwie minuty później również Jurado zmusił Pareikę do skutecznej interwencji. W 51. minucie mogło być 2:0 dla Piasta. Potężny strzał z dystansu oddał Klepczyński, ale piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła za boisko. Do gola brakowała bardzo niewiele. Cztery minuty później niezłym uderzeniem popisał się Genkow. Jego strzał z narożnika pola karnego przeszedł jednak obok prawego słupka bramki Treli.











