Piast Gliwice poległ w dwumeczu z Karabachem Agdam. Zespół z Azerbejdżanu wygrał dzięki zwycięstwu w pierwszym spotkaniu. W rewanżu mieliśmy dogrywkę, w której lepsi okazali się goście, a gola na wagę awansu strzelił Kapolongo.
Piast po porażce 1:2 w pierwszym spotkaniu II rundy kwalifikacji do Ligi Europy bardzo chciał odrobić straty, by uzyskać awans do kolejnej rundy. Mecz w Azerbejdżanie nie ułożył się po myśli gliwiczan, dlatego żądza rewanżu była ogromna po stronie polskich piłkarzy. Spotkanie rozpoczęło się jednak fatalnie, ponieważ już w 8. minucie prowadzenie objęli goście. Niespodziewanie dla miejscowych fanów ich pupile stanęli, nie potrafili nic z tym zrobić, a ich rywale poszli za ciosem. Zaledwie kilka minut później znakomitą szansę zmarnował strzelec gola George.

Wówczas do głosu zaczęli dochodzić piłkarze z Gliwic. Po drobnej reprymendzie, jakiej udzielił im trener, szybko ochłonęli i stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia gola wyrównującego. Ich marzenia o wyrównaniu spełniły się szybciej, niż mogli sobie tego życzyć. Po błędzie obrońców drużyny gości Matras nie okazał litości i pokonał bezradnego Varvodica. Piast poszedł za ciosem i w ciągu dosłownie kilku minut mógł trzykrotnie pokonać azerbejdżańskiego golkipera. To, czego nie zrobili Jurado i Podgórski, uczynił w 36. minucie Marcin Robak, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce.
Druga połowa stała pod dyktando Piasta, ale goście nie popełniali już tylu błędów w obronie, a z rzadka udawało im się groźnie skontrować. Obaj trenerzy, przeprowadzając zmiany, chcieli wykrzesać ze swoich podopiecznych resztki sił, ale widać było, że dla obu ekip to początek sezonu i kondycyjnie nie prezentują takiej formy jak w środku rozgrywek. Dlatego też po 90 minutach sędzia zarządził dogrywkę. Wynik, jaki dziś padł, był taki sam jak w pierwszym meczu i zawodnicy musieli rozegrać dodatkowe 30 minut, które miało wyłonić zwycięzcę.
Dogrywkę lepiej zaczęli goście, którzy musieli w praktyce zdobyć zaledwie jedną bramkę, żeby zapewnić sobie awans. Gdyby tak się stało, Piast do zwycięstwa potrzebowałby aż dwóch goli. Po kilku pierwszych minutach trener gospodarzy zdecydował się wykorzystać ostatnią zmianę, licząc, że Cicman będzie w stanie wnieść coś dobrego do drużyny. Tymczasem, ku niezadowoleniu miejscowych kibiców, to przyjezdny zespół trafił do siatki. W 107. minucie remis Karabachowi dał Kapolongo, który wszedł na murawę w 85. minucie. Zawodnik wykorzystał zmęczenie obrońców Piasta i nie dał szans Jakubowi Szumskiemu.
Piast żegna się z rozgrywkami Ligi Europy już w fazie kwalifikacji. Niestety gliwiczanom nie udało się pokonać zespołu z Azerbejdżanu. Zdecydował przegrany mecz na wyjeździe, w którym polski zespół nie wykorzystał wielu szans.











