Gliwiczanie w meczu z Pogonią zremisowali bezbramkowo po raz pierwszy od 23 listopada, kiedy to podzielili się punktami z Zagłębiem Sosnowiec. Ten remis ma jednak duże znaczenie dla układu tabeli. Piast odskoczył na dwa punkty Legii, a Lechia straciła matematyczne szanse na mistrzostwo Polski.
Oprócz tego w tym spotkaniu wydarzyło się coś równie ważnego. Na boisko po dłuższej przerwie wrócił Adam Frączczak. Kapitan „Portowców” zagrał po raz pierwszy od 31 sierpnia i został gorąco powitany przez kibiców szczecińskiej Pogoni.
Powrót kapitana
Adam Frączczak wrócił na murawę po 257 dniach absencji. Polak musiał przejść operację przysadki mózgowej, która wyłączyła go z gry na blisko dziewięć miesięcy. Sztab medyczny był zaniepokojony wynikiem badań krwi kapitana „Portowców”. Okazało się, że nie był to nowotwór złośliwy dzięki wczesnemu wykryciu, jednak Adam stracił kilka miesięcy na rehabilitację.
Frączczak już w pierwszym meczu po powrocie trzy razy znalazł drogę do siatki w pierwszej połowie wygranego przez rezerwy aż 5:0 spotkania z Gwardią Koszalin. Jednak dopiero teraz kapitan „Dumy Pomorza” otrzymał szansę w pierwszym zespole. Pojawił się w 78. minucie i został przywitany gromkimi brawami,przez szczecińską publiczność. Od razu po wejściu na boisko za słabego Benyaminę otrzymał od Kamila Drygasa opaskę kapitańską i gdyby miał nieco więcej szczęścia, mógłby strzelić bramkę.
Pogoń decyduje o mistrzu
„Portowcy” w ostatnich dwóch kolejkach zagrali na Łazienkowskiej z Legią oraz w Szczecinie z Piastem Gliwice. Obydwa te mecze zakończyły się remisami, co miało bardzo duży wpływ na układ tabeli. Piast przed 35. kolejką tracił punkt do będącej na fotelu lidera Legii, natomiast po meczach z Jagiellonią i Pogonią ma już dwa punkty przewagi i mistrzostwo Polski na wyciągnięcie ręki.
Kto wie, czy Piast nie zapewniłby sobie mistrzostwa w Szczecinie, gdyby nie fantastyczny powrót w doliczonym czasie gry Hostikki, który zatrzymał kontratak gliwiczan, doganiając Toma Hateleya.
„Portowcom” terminarz ułożył się w taki sposób, że to oni rozdawali karty w wyścigu o mistrzostwo i od ich dyspozycji zależały dalsze losy tej walki. Zarówno w Warszawie, jak i w Szczecinie pokazali charakter i do końca grali o jak najbardziej korzystny dla siebie wynik. Punkt dla Legii okazał się wpadką, natomiast dla Piasta przybliżeniem do upragnionego tytułu.











