Mecz 23. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Piastem Gliwice a Koroną Kielce zakończył się zwycięstwem gospodarzy, po golu Kamila Wilczka.
Już na samym początku pierwszej połowy było bardzo gorąco pod bramką Korony, ponieważ jeden z zawodników Piasta Gliwice wyszedł sam na sam z golkiperem gości, Zbigniewem Małkowskim. Strzelił bramkę, jednak sędzia jej nie uznał, bowiem twierdził, że bramka została zdobyta ze spalonego. Była to bardzo zła decyzja arbitra, Piast powinien prowadzić 1:0, bo bramka została zdobyta jak najbardziej prawidłowo.

W pierwszej połowie piłka znajdowała się w środku pola. Oba zespoły były bardzo zdeterminowane, by wygrać, jednak żadna z drużyn nie potrafiła udokumentować swojej przewagi. Zwieńczeniem ostrej i zaciętej walki w pierwszej połowie było to, że Paweł Gamla musiał opuścić boisko z powodu urazu, którego nabawił się po uderzeniu łokciem przez Grzegorza Lecha. Jeszcze przed przerwą Piast miał okazję wyjść na prowadzenie, jednak strzał Kamila Wilczka minął bramkę Małkowskiego. Korona nie grała dobrze. Jedynym jasnym punktem pierwszej części meczu był Hernani, który wybijał wszystkie piłki zagrywane w pole karne Korony.
Drugą część gry także z polotem zaczął Piast. Po dośrodkowaniu Sławomira Szarego do piłki dopadł Kamil Wilczek, który głową pokonał golkipera gości. W 66. minucie wspaniałą okazję na odrobienie strat miała Korona, jednak po dwójkowej akcji Sobolewskiego i Gajtkowskiego fantastycznie spisał się golkiper Piasta, Maciej Nalepa, który strzał Sobolewskiego instynktownie obronił nogą.
Bardzo aktywny w tym meczu był doświadczony Krzysztof Gajtkowski, który po wejściu na boisko wkręcał w ziemię obrońców gospodarzy. W 83. minucie Gajtkowski był ewidentnie faulowany, jednak arbiter ukarał zawodnika Korony żółtym kartonikiem za rzekome symulowanie.
Wynik meczu nie uległ zmianie i Piast zasłużenie wygrał w trudnym pojedynku. Obie drużyny mecz okupiły pewnymi stratami. Piast, mimo wygranej, nie będzie mógł skorzystać w następnym meczu z usług Kamila Wilczka, który przekroczył limit kartek, zaś z tego samego powodu w kolejnym meczu Korony zabraknie Gajtkowskiego i Jędrzejczyka.











