Faworytem tego meczu jest beniaminek z Gliwic. Zespół „Brunatnych” radzi sobie w tym sezonie bardzo miernie i zajmuje dopiero 15. miejsce z sześcioma punktami na koncie. Piast skompletował ich 19.
Zdecydowanie za gliwiczanami przemawia miejsce w tabeli oraz styl gry. Bełchatowianie mogą upatrywać swojej szansy jedynie w atucie własnego boiska. Piast jednak na wyjazdach sprawuje się nieźle. Z meczów na obcym terenie „Niebiesko-czerwoni” przywieźli już dziewięć punktów. Z pewnością bełchatowianie będą bardzo zdeterminowani. Każdy mecz to dla nich być albo nie być na koniec sezonu.

Goście w ostatnich pojedynkach grali w kratkę. Przed tygodniem urwali punkty Polonii, remisując na własnym stadionie. Dwa tygodnie wcześniej doznali jednak druzgoczącej porażki z Koroną Kielce – aż 4:0. Nie można jednak zapomnieć, że stawili duży opór Legii Warszawa, przegrywając ostatecznie 3:2, oraz wygrali ze Śląskiem Wrocław 3:1. Nie strzelają jednak zbyt dużo bramek w tym sezonie. Średnia goli w tym sezonie: 1,25.
Trudno powiedzieć coś dobrego o postawie „Brunatnych” w tym sezonie. Aż dziesięć porażek, trzy remisy i tylko jedno zwycięstwo to dorobek tego zespołu w lidze. Jest on w strefie spadkowej i traci do następnego w tabeli Zagłębia aż dziewięć punktów. W ostatnich meczach widać pewną poprawę w grze bełchatowian. Remis z Jagiellonią teoretycznie jest pewnym sukcesem. Patrząc jednak na to, że wygrywali już 2:0, można to uznać za porażkę. Średnia bramek w tym sezonie: 0,69.
Na arbitra tego pojedynku został wyznaczony Tomasz Musiał. Sędziował już cztery spotkania bełchatowian i wszystkie „Brunatni” przegrali. Najgorzej na pewno wspominają starcie z Polonią, prowadzone właśnie przez Musiała. GKS przegrał wtedy aż 0:5. Arbiter z Krakowa sędziował jeden mecz Piasta – przegrany przez beniaminka 1:3 pojedynek z Ruchem Chorzów.











