Cracovia przegrała na wyjeździe z Piastem Gliwice 1:3 w spotkaniu PKO BP Ekstraklasy. Gospodarze wypracowali dwubramkową przewagę jeszcze przed przerwą, a po trafieniu Karola Knapa musieli bronić jednobramkowego prowadzenia. Nadzieje krakowian na remis rozwiał Andreas Katsantonis, który w doliczonym czasie gry ustalił wynik spotkania.
Dwa ciosy przed przerwą
Piast od pierwszych minut szukał okazji do zdobycia bramki. Już w 2. minucie Jakub Lewicki sprawdził czujność Sebastiana Madejskiego, a pięć minut później gospodarze cieszyli się z prowadzenia. Po dośrodkowaniu Quentina Boisgarda z rzutu rożnego Jakub Czerwiński wygrał pojedynek w powietrzu i głową pokonał bramkarza Cracovii.
Gliwiczanie nie zamierzali na tym poprzestać. Goście mieli problemy z konstruowaniem akcji, a ich defensywa nie potrafiła zatrzymać rozpędzonych rywali. W 20. minucie przed szansą na wyrównanie stanął Lasse Nordås, ale jego uderzenie głową minęło bramkę.
Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. W 25. minucie Hugo Vallejo przedarł się lewą stroną, zszedł do środka i oddał płaski strzał zza pola karnego. Sebastian Madejski nie zdołał skutecznie interweniować i Piast prowadził już 2:0.
Cracovia próbowała odpowiedzieć, jednak uderzenia Martina Minczewa nie przyniosły efektu. Końcówka pierwszej połowy przyniosła natomiast kolejne kontrowersje. W 45. minucie Szczepan Mucha sfaulował Brahima Traoré, a sędziowie rozpoczęli analizę VAR pod kątem ewentualnej czerwonej kartki. Ostatecznie zawodnik Piasta obejrzał jedynie żółte napomnienie. Nie była to jedyna sporna sytuacja w tym spotkaniu, a temat pracy arbitrów wciąż pozostawał gorący po poprzednim meczu Pasów.
Zaledwie kilka dni wcześniej Cracovia zremisowała z Legią Warszawa 1:1, a najwięcej emocji wzbudziła sytuacja z 86. minuty. Po starciu Arkadiusza Recy z Karolem Knapem gospodarze domagali się rzutu karnego, jednak sędzia Piotr Lasyk nie wskazał na jedenasty metr, a VAR nie zarekomendował mu analizy na monitorze.
Do przerwy gliwiczanie prowadzili różnicą dwóch bramek. Cracovia potrzebowała zdecydowanej zmiany swojej gry, jeśli chciała jeszcze powalczyć o punkty.
Knap przywrócił nadzieję Pasom
Po zmianie stron trenerzy dokonali kilku roszad, ale początkowo obraz spotkania nie uległ większej zmianie. Już w 46. minucie Leandro Sanca oddał strzał, z którym Madejski poradził sobie dopiero po chwili.
Niedługo później uwagę przykuło starcie Mateusza Klicha z Jakubem Lewickim. Sędzia Paweł Malec przeanalizował sytuację na monitorze VAR, lecz pomocnik Cracovii ostatecznie obejrzał tylko żółtą kartkę.
Przełom nastąpił w 62. minucie. Otar Kakabadze dośrodkował z prawej strony, a Karol Knap znakomicie wbiegł w pole karne i uderzeniem bez przyjęcia pokonał Domena Grila. Gol kontaktowy dał krakowianom nadzieję na odrobienie strat i sprawił, że końcówka spotkania zapowiadała się emocjonująco.
Cracovia ruszyła do ataku, szukając wyrównania. Swoich szans próbowali Amir Al-Ammari, Ajdin Hasić i Martin Minczew, ale żaden z nich nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy.
Najbliżej drugiego trafienia goście byli w 85. minucie. Vincent Burlet znalazł się w sytuacji sam na sam z Grilem, jednak golkiper Piasta skutecznie interweniował. Niewykorzystana okazja okazała się kosztowna dla krakowian.
Katsantonis przypieczętował zwycięstwo
W końcówce Cracovia wciąż miała szansę na uratowanie punktu. Ostatecznie jednak to gospodarze zadali decydujący cios. W doliczonym czasie gry piłkarze Pasów pogubili się we własnym polu karnym i nie potrafili skutecznie wybić piłki. Futbolówka trafiła pod nogi Andreasa Katsantonisa.
Cypryjczyk nie wykorzystał pierwszej okazji, ale dostał drugą szansę i tym razem zachował zimną krew. Sędziowie sprawdzili jeszcze sytuację pod kątem pozycji spalonej. Analiza VAR potwierdziła prawidłowość trafienia, a Piast mógł świętować trzeciego gola.
W ostatnich sekundach Gril obronił jeszcze mocne uderzenie Hasicia z dystansu, nie pozwalając Cracovii na zmniejszenie rozmiarów porażki.
Piast Gliwice pokonał Cracovię 3:1, wykorzystując przewagę wypracowaną w pierwszej połowie. Krakowianie po przerwie potrafili wrócić do gry, ale nieskuteczność w kluczowych momentach i błąd w doliczonym czasie przekreśliły ich szanse na korzystny rezultat.










