Mecz PGE GKS-u Bełchatów z Podbeskidziem Bielsko-Biała zadecyduje o układzie na dole tabeli. Ewentualne zwycięstwo GKS-u pozwoli tej drużynie odbić się od dna, porażka wepchnie ten klub gdzieś pomiędzy wodorosty a szlam znajdujący się na dnie każdego większego zbiornika wodnego. W identycznej sytuacji jest również Podbeskidzie. To będzie spotkanie, w którym remis będzie najgorszym wyjściem z możliwych, bo jedynie przedłuży obecny stan rzeczy, który dla obu drużyn jest nie do zaakceptowania.
W dotychczasowych siedmiu kolejkach obie ekipy zdobyły łącznie trzy punkty, Podbeskidzie zgromadziło dwa oczka (remisy z Wisłą i Śląskiem), a PGE GKS wyszarpał jeden skromny punkcik (remis z Koroną Kielce). Podsumowując: w 14 grach obie drużyny zanotowały trzy remisy. To wystarczy za komentarz, jaką siłą dysponują oba kluby. Podbeskidzie próbuje się ratować. „Górale” pozyskały już Dariusza Pietrasiaka i Ireneusza Jelenia, natomiast Bełchatów zdecydował się tylko na zmianę trenera. Okazało się, że nie było to złe posunięcie, Jan Złomańczuk zdobył bowiem w pierwszym meczu to, czego Kamil Kiereś nie zdołał osiągnąć w pięciu poprzednich – zdobył punkt.

Jak napisaliśmy na początku, remis nie zadowoli żadnej z drużyn. Nic w tym dziwnego, przecież ewentualne trzy punkty podwoją dotychczasowy dorobek. Historia pokazuje, że w spotkaniach tych zespołów rozstrzygnięcie zawsze było jednostronne. W dotychczasowych 12 starciach (w ekstraklasie, I lidze i Pucharze Polski) ani razu nie padł remis. Lepszy bilans mają „Górale”, którzy siedem razy schodzili z boiska w roli zwycięzców. Jednak aż cztery triumfy miały miejsce w Pucharze Polski, więc jeśli chodzi o mecze ligowe, to Bełchatów prowadzi w stosunku 5:3. Na szczeblu ekstraklasy rachunki punktowe są wyrównane, bo obie ekipy wygrały po razie, jednak rachunki bramkowe to zupełnie inna bajka. Otóż w sierpniu 2011 roku bełchatowianie zwyciężyli bielszczan 6:0. W grudniu Podbeskidzie się zrewanżowało, ale wynik 1:0 nie zmazał plamy na honorze.
W Podbeskidziu będzie mógł zagrać już wspomniany wcześniej Pietrasiak. Jego certyfikat dotarł do klubu i formalnie wszystkie sprawy są już załatwione. Nie wiadomo, czy możliwy będzie występ Jelenia. Na miejsce w pierwszym składzie „Górali” nie może liczyć Dariusz Łatka, który został przesunięty do rezerw. Jeśli chodzi o Bełchatów, to tradycyjnie nie zagra Dawid Nowak, ale o tym już nie trzeba pisać, bo sensacją będzie fakt, że napastnik „Brunatnych” jest zdrowy. Plany Janowi Złomańczukowi może pokrzyżować nieobecność braci Maków, Macieja Wilusza, oraz drobne urazy Adriana Basty, Macieja Szmatiuka i Adama Stachowiaka. Można więc powiedzieć, że Bełchatów ma silniejsze piłkarsko łóżka szpitalne niż ławkę rezerwowych. Niewykluczone, że w najbliższym meczu w ekipie „Brunatnych” zadebiutują młodzi zawodnicy. W kadrze są Seweryn Michalski i Marcin Flis, a w ostatniej chwili dowołani zostali także Mateusz Szymorek i Paweł Zięba.











