PGE GKS Bełchatów ograł Polonię Warszawa 2:1(0:0) w pierwszym sobotnim meczu 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Na listę strzelców wpisali się Kamil Kosowski, Mateusz Mak i Bruno.
Od samego początku mecz toczył się w dobrym tempie. Już 120 sekund po rozpoczęciu gry Brzyski posłał mocną centrę w pole karne, a Sapela z drobnymi problemami wyekspediował piłkę poza plac gry. W odpowiedzi strzelali Wacławczyk i Kosowski, ale w obu przypadkach na posterunku był Gliwa.

W 8. minucie Tosik zacentrował z prawej strony w pole karne, do piłki najwyżej wyskoczył Cani, jednak minimalnie się pomylił przy uderzeniu głową. Po kwadransie Kosowski wpadł w pole karne rywali i zamiast strzelać, niepotrzebnie próbował dograć piłkę do dobrze krytego Nowaka.
Później tempo meczu nieco spadło. Pół godziny po pierwszym gwizdku sędziego Sadlok o mały włos nie zagrał futbolówki wprost pod nogi Nowaka, który znalazłby się w sytuacji sam na sam z Gliwą. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 44. minucie Nowak znalazł się sam przed Gliwą, ale zamiast dać prowadzenie PGE GKS-owi, podał piłkę bramkarzowi.
Druga połowa rozpoczęła się doskonale dla gospodarzy. Już 120 sekund po wznowieniu gry i zagraniu Wróbla piłkę do siatki wpakował Kosowski. Niestety po chwili strzelec bramki musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
W jego miejsce na boisku pojawił się Mateusz Mak, który w 59. minucie podwyższył prowadzenie miejscowych. Polonia nie zamierzała jednak łatwo odpuszczać i w 66. minucie strzeliła bramkę kontaktową. Po rzucie rożnym gola zdobył wprowadzony chwilę wcześniej Bruno. Końcówka zapowiadała się emocjonująco.
W 76. minucie Bruno znalazł się w sytuacji sam na sam z Sapelą, ale zachował się podobnie jak Nowak w końcówce pierwszej połowy. W 88. minucie powinien być remis. Z niespełna metra do bramki nie trafił jednak Sikorski. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie.











