Reprezentacja Polski mierzyła się z Węgrami, Andorą i Anglią. Zdobyliśmy w tych meczach cztery punkty i jest to wynik przyzwoity. Andora oczywiście była formalnością. Węgry? Trudny rywal, który cały czas się rozwija. Ich selekcjonerem jest Marco Rossi, który doskonale wie, jakie są realia tamtejszej piłki, a reprezentację prowadzi już dwa lata i zna ją bardzo dobrze. Punkt na wyjeździe z nimi jest bardzo ważny i trzeba go szanować. Anglia to marka sama w sobie. Sami topowi piłkarze z najlepszych lig świata. Co turniej Anglicy typowani są do walki o najwyższe miejsca, jednak jak to później wychodzi, to inna sprawa. Selekcjoner Paulo Sousa miał trudne zadanie, stawiał na różnych piłkarzy, w różnych wariantach. Dał wielu zawodnikom szansę i kilku ją wykorzystało.
Wieść o zwolnieniu Jerzego Brzęczka spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Od początku jasne było to, że nowy selekcjoner będzie miał bardzo trudne zadanie. Paulo Sousa musiał operować na żywym organizmie. Poznawał skład na bieżąco i rotował nim w ważnych dla nas spotkaniach o punkty. Po tych trzech meczach zarówno trener, jak i my jesteśmy o wiele mądrzejsi. Wiemy mniej więcej, jakim ustawieniem i stylem będzie chciał grać Portugalczyk, oraz możemy się już domyślać, jaki jest kręgosłup pierwszego zespołu.
Bramkarz
Tutaj wszystko było jasne już przed meczami. Selekcjoner od razu określił, kto będzie numerem jeden w bramce. Wybrał Wojtka Szczęsnego, choć wielu twierdzi, że nie daje on takiej pewności jak Łukasz Fabiański. Bramkarz Juventusu w klubie radzi sobie całkiem dobrze, jest jego ważnym elementem. W kadrze jednak prześladuje go pewne fatum. Cofnijmy się do Euro, które odbywało się w Polsce. W pierwszym meczu fauluje, dostaje czerwoną kartkę, a Grecy mają rzut karny. We Francji także zagrał tylko w jednym spotkaniu, bo niestety złapał kontuzję. Mistrzostwa świata w Rosji do zapomnienia, ale tam akurat cała reprezentacja zagrała żenująco źle.
W pierwszym meczu eliminacyjnym z Węgrami wypadł blado. Paulo Sousa nie zraził się jednak i wystawił go również w meczu z Andorą i Anglią i raczej Szczęsny między słupkami zostanie już do samego Euro. Tutaj mamy o tyle dobrą sytuację, że nieważne, kto z trójki powołanych stanie między słupkami, będziemy raczej spokojni.
Obrońcy
Tutaj sytuacja jest nieco ciekawsza. Sousa chciał spróbować przebudować obronę i posadził Kamila Glika na ławce w meczu z Węgrami, a jego miejsce zajął Michał Helik. O tym, że była to błędna decyzja, dowiedzieliśmy się niestety szybko i boleśnie. Mimo wielu wad, jakie obrońca Benevento posiada, obecnie nasza defensywa bez niego nie istnieje. Możemy być pewni, że do samego Euro będzie on dyrygował naszą obroną.











