Na Old Trafford lider tabeli Manchester United podejmował dobrze spisujące się w tym sezonie Norwich City. Drużyna sir Aleksa Fergusona pewnie pokonała rywali 2:0. Dużą dawkę emocji swoim kibicom dostarczyli piłkarze Manchesteru City, którzy pewnie pokonali Blackburn 4:0.
Sir Alex Ferguson zdecydował się wystawić przeciwko Norwich najsilniejszy skład. W ataku znów mieli rządzić Wayne Rooney i Javier Hernandez.
Ku zaskoczeniu fanów już od pierwszych minut widać było, że goście walczyć będą o trzy punkty. Podopieczni Paula Lamberta regularnie atakowali bramkę Manchesteru, jednak brak skuteczności sprawiał, że kibice zgromadzeni na Old Trafford nie oglądali bramek. W pierwszej części spotkania, poza kilkoma ładnymi akcjami gospodarzy, to Norwich City dominował.

Po zmianie stron do ataku ruszyli podopieczni sir Aleksa Fergusona. W 48. minucie fantastycznym strzałem popisał się Anderson, ale już kilka minut groźnie było pod bramką United. Gdyby nie Jones, Norwich mogłoby prowadzić 1:0. W 64. minucie ponownie przed szansą zdobycia bramki byli goście, jednak dobrze dysponowany Lindegaard nie dał się pokonać.
W 68. minucie fani Manchesteru United oszaleli z radości. Bramkę z rzutu rożnego, dość przypadkowo zdobył Anderson. Utrata gola nie zniechęciła walecznych piłkarzy z Norwich. W 75. minucie mogło dojść do wyrównania, jednak futbolówka odbiła się od pleców Andersona i trafiając w poprzeczką wypadła poza linię bramkową.
W 87. minucie kropkę nad i postawił niedawno wprowadzony Welbeck. Młody Anglik wykorzystał podanie Park Ji Sunga i podwyższył wynik spotkania na 2:0.
Blackburn – Manchester City 0:4
W świetnych nastrojach po meczu z Blackburn Rovers są piłkarze Roberto Manciniego. Manchester City nie dał najmniejszych szans swojemu rywalowi, zdobywając aż cztery bramki.

Od początku spotkania dominowali goście, jednak brak skuteczności sprawiał, że przez pierwsze 45 minut nie zobaczyliśmy goli. Po zmianie stron coraz groźniej było pod bramką Robinsona. W 57. minucie radość kibicom z Manchesteru dał Johnson, który dał prowadzenie. Dwie minuty później, idąc za ciosem, podwyższył Mario Balotelli. Utrata dwóch bramek wyraźnie załamała gospodarzy.











